Kosmos 1999: Ring Around the Moon – recenzja (odcinek 1×03)

W trzecim epizodzie scenarzyści kontynuują swoje podejście do kosmosu ale odrobinę gorzej, niż w poprzednim odcinku. Tym razem księżyc napotyka obcą jednostkę pochodzącą z planety Tryton. Ta zaś, ponieważ jest bardzo rozwinięta, chwyta naszego byłego satelitę w pułapkę. Co gorsza, Trytoni przejmują kolejno załogantów i przy ich pomocy przesyłają dane do swej siedziby. Kiedy zaś, takim informatorem staję się pani doktor Helena, dowódca musi uratować sytuację. I tutaj napotykamy poważny problem, który zabolał mnie niczym świetlny miecz w sercu. Otóż w kulminacyjnym momencie odcinka, gdy dowódca Koenig zastanawia się jak pokonać/porozmawiać z Trytonem na odsiecz przybywa niejaki Victor (taki lekko szalony naukowiec), który, niczym magik wyciąga z rękawa mapę galaktyki i oznajmia, że Tryton już nie istnieje od dawien dawna, tylko zautomatyzowana jednostka o tym nie wie. Dlaczego mnie to zabolało? W pierwszym odcinku, słyszymy o planowanej wyprawie na obcą planetę. Oznacza to, że ludzkość dopiero raczkuje w eksploracji kosmosu. A tutaj okazuję się, że nie tylko mamy szczegółową mapę naszej galaktyki (z odpowiednimi nazwami planet) ale jeszcze doskonale wiemy które planety przestały istnieć. Trochę to wszystko naciągane i psuję klimat odcinka. Samo zakończenie też rozczarowujące a i fabuła poprowadzona dość nudnawo i statycznie. Na plus oczywiście kontynuowanie klimatu z tajemniczymi obcymi i niepokojącym kosmosem. Jednak odcinek słabszy od poprzedniego co nie zmienia faktu, że jestem ciekaw co będzie dalej. Miło by było, gdybyśmy dostali coś o zapasach bazy Alpha, albo coś by się na niej popsuło. Niedługo się przekonamy.

Kosmos 1999: Matter of Life and Death – recenzja (odcinek 1×02)

W drugim odcinku serialu, scenarzyści pokazują się z bardzo ciekawej strony. Reprezentują oni bowiem (przynajmniej w tym odcinku) troszkę inne podejście do kosmosu niż na przykład Star Trek. Zamiast bowiem napotykać humanoidalnych obcych, mamy do czynienia z nieznaną i nieposkromioną siłą. No ale po kolei. Nasza dzielna załoga, napotyka na swoim kursie planetę, którą komputer nazywa „Terra Nova” i świetnie nadająca się do kolonizacji. Ponieważ, jak pamiętamy załoga nie panuję na lotem księżyca, ma określony czas aby wylądować Orłem, sprawdzić planetę i ewentualnie zarządzić ewakuację. Wysyła więc prom, który wraca po małych problemach ale z dodatkowym pasażerem. Nie jest to żaden 8 pasażer Orła tylko zaginiony mąż pani doktor który wyruszył z misją kosmiczną i słuch o nim zaginął. W tym momencie zaczyna się najlepsze: okazuję się, że jest to człowiek tylko przy swej żonie a gdy tej brakuje, żaden skan nie pokazuję czynności ludzkich. W pewnym momencie dowiadujemy się, że na tej planecie grasuję potężna siła, zwana tutaj Antymaterią. A mężczyzna był wysłany z ostrzeżeniem. Rzecz jasna załoga bazy Alpha nie decyduję się zostać na tej niegościnnej planecie. Odcinek moim zdaniem na plus. Przede wszystkim za to właśnie inne podejście do eksploracji kosmosu. Jest on tutaj nie tylko nieprzyjazny i groźny ale również tajemniczy. Sam epizod jest ciekawy i sprawia, że jestem zaciekawiony co będzie dalej. No i pozwala nam lepiej poznać panią doktor Helenę a rozwój postaci jest czymś co potrafi mnie przykuć do ekranu. Polecam.

 

Kosmos 1999: Breakaway – recenzja (odcinek 1×01)

Pod wpływem nostalgii, postanowiłem przypomnieć sobie, jeden z seriali mego dzieciństwa czyli Kosmos 1999. Od razu się przyznaję, że niewiele z niego pamiętam, więc recenzje będą pisane przez kogoś kto zupełnie nie zna dalszej historii. Pierwszy odcinek wprowadza nas w wykreowany świat. Dowiadujemy się, że na księżycu powstałą wielka baza o nazwie Alpha gdzie między innymi składuje się odpady radioaktywne. Ludzkość planuje również podróż w kosmos na planetę o nazwie Meta. Ponieważ na stacji rozpanoszył się wirus, zabijający astronautów na księżycu do bazy Alpha zostaje wysłany nowy dowódca John Koenig, który póki co jest nijaki. Zresztą tak jak pozostali bohaterowie. Niestety pilot nie pokazał ani jednej postaci, która mocno wryłaby się w pamięć. Prawdopodobnie dlatego, że scenarzyści byli bardziej skupieni na wyjaśnieniu tajemniczego wirusa (niestety nastąpiło to zbyt szybko i było zbyt dziwne) oraz faktu, w jaki sposób księżyc urwał się z naszej orbity i zaczął swobodnie krążyć w przestrzeni kosmicznej. Wyjaśnienie tego jest mega dziwne i podejrzewam, że obecnie ten numer by nie przeszedł. Uznajmy, że po prostu odpadki radioaktywne wybuchły i zadziały jak silnik rakietowy, (nie pytać). Co nie zmienia faktu, że zaczęły mnie interesować pewne aspekty tej historii. Czy na bazie Alpha starczy tlenu? Zapasów? Jak rozwiną się relacje postaci? Na te pytanie uzyskacie odpowiedzi w następnych recenzjach.

P. S. Tak, wahadłowiec stacji księżycowej zwany „Orłem” pamiętam lepiej z programu edukacyjnego „Przybysze z Matplanety”. Ktoś to jeszcze pamięta?