Star Trek TNG: Home Soil – recenzja (1×18)

Picard ma za zadanie odwiedzić planetę na której pracują specjaliści Federacji od terraformowania. Mimo dziwnego zachowania zarządcy nasz dzielny kapitan wysyła zwiad na powierzchnie, który jest świadkiem dość brutalnego zabójstwa? Co tak naprawdę się dzieje na tej planecie? Kto popełnił zbrodnie? I najważniejsze pytanie: czy to odcinek godny polecenia?

Jak wspomniałem wyżej jesteśmy świadkiem morderstwa co samo w sobie jest bardzo ciekawym wyjściem punktem wyjścia na odcinek. Jednak scenarzyści idą krok dalej i zamiast serwować nam kryminał dają nam całkiem niezłą dawkę sci-fi. Przede wszystkim dowiadujemy się jakie są zasady i jak wygląda terraformowanie w świecie Federacji. Jak widać pozbyto się już mrzonek o Genesis (Star Trek II) i robią to już powoli, zgodnie z wytycznymi. I tu następuje twist fabularny, który mi się osobiście bardzo spodobał. Jedna z głównych zasad bowiem jest to, że planeta poddana przemianie musi być pozbawiona życia. Jednak na Velara III istnieje egzystencja i to inteligentna. Na tyle jednak odmienna od naszej, że uczeni ją po prostu przegapili a teraz te istoty postanowiły się bronić. Jest to naprawdę fascynujące, generalnie od momentu w którym to stworzenia pojawiają na pokładzie Enterprise i zaczynają sięe porozumiewać nazywając ludzi „workami z wodą” odcinek dostaje niezłego kopa. Pojedynek oni vs Picard a następnie Picard vs zarządca koloni kiedy to Jean-Luc niejako tłumaczy fundamenty Federacji (robi to raczej z myślą o nas po naukowcy powinni znać te wytyczne) sprawia, że robi się naprawdę interesująco. Ciekawym motywem jest też postać zarządcy kolonii, który broni tezy, że niszcząc naturalne środowisko nowych istot, w zasadzie nie zrobił nic złego bo przecież już zainwestowano w przemianę tej planety i szkoda czasu na szukanie następnej.Ciekawe podejście tak mocno kontrastujące z idealizmem Picarda. Świetny odcinek, który poszerza naszą wiedzą na temat świata Star Treka no i motyw z nowym życie, tak odmiennym od naszego – czy jest coś bardziej „trekowego?” Ocena 8/10