Star Trek TNG: When The Bough Breaks – recenzja (1×17)

Enterprise napotyka mityczną, wręcz legendarną planetę o nazwie Aldea. Jest ona niczym Atlantyda. Jak wypadnie spotkanie naszej cywilizacji z tak rozwiniętą rasą? Czy Picard nie przyniesie nam wstydu przed mieszkańcami tej mistycznej planety? Sprawdźmy.

Od razu dowiadujemy się, że Aldeanie mają problem. I to taki, nieco kłopotliwy. Okazuję się bowiem, że w wyniku pewnej choroby nie mogą mieć dzieci, przez co została ich garstka. Po przeskanowaniu Enterprise znajdują kilka interesujących ich, potomków załogi. Mimo zaoferowania dość wysokiej ceny, Picard odmawia oddania dzieci Aldeanom. Ci jednak niewiele sobie z tego robią i po prostu porywają dzieci z Wesleyem Cruscherem na czele (jego akurat mogli zabrać). Dalej mamy już klasyczną TOSową fabułę z wszechpoteżną rasą uzależnioną od komputera ale rzecz jasna Picard i Riker znajdą rozwiązanie aby wszyscy na końcu byli szczęśliwi. Jest tu też arcyciekawy motyw wyszukiwania talentu w dziecku i kształcenie go tylko pod tą umiejętność, niestety potencjał pomysłu nie został wykorzystany.

Ogólnie odcinek oglądało mi się przyjemnie ale mam parę zastrzeżeń. Przede wszystkim kuleje tu pomysł tej genialnej rasy Aldean. Rozumiem, że komputer rozbił za nich mnóstwo rzeczy i z biegiem czasu zapomnieli jak go obsługiwać ale serio nie było żądnego lekarza w tej grupie? Dopiero Beverly Cruscher z lekko zacofana technologią (w porównaniu do Aldei) znalazła rozwiązanie? No i dlaczego Adean było tak mało? Wyginęli? To może trzeba było wcześniej szukać ratunku. No ale po za tym w tym epizodzie możemy się dowiedzieć sporo ciekawych informacji. Przede wszystkim pokazano nam największą różnicę pomiędzy Enterprise 1701 a 1701-D. Na ten drugi są zabierane cała rodziny, wspominano o tym wcześniej (lęk Picarda przed dziećmi) ale dopiero tutaj widzimy ich szkołę czy zrozpaczonych rodziców. Co prawda przywódcą porwanych dzieci został , niestety Wesley ale moim skromnym zdaniem cały show skradła Alexandra. Odcinek poprawny bez jakichś głębszych refleksji. Może po za jedną: warto znaleźć swój talent i w tym kierunku się rozwijać. Ocena 6/10.