Stargate SG-1: Thor’s Chariot – recenzja (odcinek 2×06)

Kontynuacja odcinka „Thor’s Hammer”. SG-1 musi ponieść konsekwencje swoich poczynań i spróbować uratować Cimmerię od zagłady. Przy okazji poszukują niejakiego Thora. Czy im się to uda? Sprawdzam.                Odcinek zaczyna się od mocnego uderzenia. Mieszkańcy Cimmeri wzywają pomocy bo zaatakował ich Heru’ur. Tu naszły mnie dwie myśli. Dlaczego SGC nie utrzymuje stałego kontaktu z poznanymi planetami? No wypadałoby założyć tam jakąś ambasadę albo przedstawicielstwo, zwłaszcza, że istnieje podejrzenie, że tubylcy mogą mieć kontakt z potężną cywilizacją. Dziwne takie zostawienie ich samopas, tylko z opcją kontaktu. Druga kwestia to sam atak Goaulda. Jak pamiętamy, na tej planecie był umieszczony Młot Thora, który przenosił wszystkich Jaffa i Goauldów do jaskini skąd nie było ucieczki. Sam adres planety jak twierdził Teal’c był zakazany. To jak niby Heru’ur się zorientował, że można atakować? Prewencyjnie wysyłał jakichś Jaffa  w celu sprawdzenia działania Młota? No i jest jeszcze trzecia sprawa. Heru’ur atakuję planetę ale Wrota są nie obstawione i to na tyle, że mieszkańcy Cimmeri mogą wezwać na pomoc SG-1 a ci radośnie przybyć na odsiecz. Ja na miejscu atakujących, pierwsze co bym zrobił to właśnie zabezpieczenie Wrót. Po przybyciu SG-1 drużyna dzieli się na dw podzespoły: wojowników – Tealc i O’Neill oraz umysłową czyli Carter i Jackson. Ci pierwsi prowadzą w bój Cimmerian a druga ekipa stara się porozumieć z Thorem. Walka jest średnio ciekawa ale motyw połączenia z Asgardzkim bogiem zasługuje na uznanie. Tylko dlaczego scenarzyści poszli w dziwną stronę przygód Indiany Jonesa? Carter wraz z Jacksonem i jednym z tubylców rozwiązują zagadki aby udowodnić, że są już godni spotkania. Mamy tu próbę zaufania i wiedzy. Co mnie dziwi to fakt, że wystarczyło narysować cięciwę na kółku aby stać się godnym spotkania z Thorem. Idąc tym tropem już dawno Asgard powinien się z nami spotkać bo ziemianie już dawno to rozkminili. Sam Thor robi świetne wrażenie. Wzorowany na kosmitach z Rosswell i do tego otrzymujący tu swój własny mocny motyw muzyczny. Bardzo mi się to podoba. Rzecz jasna Thor pozbywa się Heru’ura i stawia na planecie nowy Młot. Wszystko kończy się dobrze.

Czy to dobry epizod? Jak zazwyczaj w przypadku tego serialu, ciężko stwierdzić. Sam Thor daje radę a i pomysł bardzo nośny  i ciekawy. Jednak problemy o których pisałem wcześniej trochę bolą. Dość klarownie widać, że scenarzyści maja ciekawe pomysły ale problem pojawia się z wykonaniem. Zbyt dużo rzeczy dzieję się tu tak aby pasowało to scenarzystom. Brak ochrony Wro czy sam atak wroga jest tu dobrym przykładem. Z kolei Thor jest ciekawą postacią i tu widzę spory potencjał. Ostateczna ocena 6/10