Stargate SG-1: Politics – recenzja (odcinek 1×21)

Gdy Daniel wraca z alternatywnej rzeczywistości okazuję się, że o SGC zmierza senator Kingsley z silnym postanowieniem zamknięcia wrót. Ciąg dalszy odcinka to przekonywanie wyżej wymienionego polityka, że wrota są cenne i nie powinniśmy kasować programu. Niestety ale to wszystko służy tylko do tego aby zaserwować nam odcinek wspominkowy, czego osobiście nie cierpię. Jedynym plusem jest tutaj senator Kingsley, który wyrasta na większego wroga niż Apofis. No cóż koniec końców wrota zostają zamknięte a przed nami wielki finał pierwszego sezonu.