The Titan – recenzja

Od czasu debiutu tego filmu w marcu na Netflixie minęło już sporo czasu. Dlaczego nie napisałem recenzji od razu po obejrzeniu ? Przyczyna jest prosta, jest to film podobnej maści co Anihilacja

 

Jeśli chodzi o fabułę, to jest dość prosta: Coraz większe obszary Ziemi nie nadają się do życia, tak więc rząd postanowił uruchomić eksperymentalny program, polegający na zmodyfikowaniu ludzkiego ciała, tak aby mogło one żyć na Tytanie. Do eksperymentu zgłasza się Rick, który wraz z żoną i synem przeprowadzają się do ośrodka badawczego. Jeśli chodzi o samą koncepcję, to tak jak było w przypadku Anihilacji, jest ona bardzo dobra i pierwsza połowa filmu dobrze ją realizuje. Potem… no cóż zaczynają się „kwiatki”. Dlaczego wspominam o Anihilacji ? Ponieważ te filmy pojawiły się na Netflixie w podobnym czasie, oraz ze zbliżonym problemem dystrybucyjnym.

Nie zagłębiając się w szczegóły, przejdę do części, w której postaram się znaleźć to, co było dobre w tym dziele. Otóż koncepcja dostosowania ludzkiego działa do warunków na innej planecie… ehm w tym przypadku księżyca Saturna, jest bardzo współczesnym zagadnieniem. Choćby powoli określana misja na Marsa, czy  wybudowanie stałej placówki w okół i na powierzchni naszego rodzimego Księżyca. Sam film jest o procesie przemiany. Jeśli ktoś szukał jakieś akcji związaną z tym procesem, to się rozczaruje. Dosłownie mamy pokazany powolny proces przemiany ludzkiego organizmu, bardzo powolny proces. Przez to akcja filmu porusza się z prędkością znaną z takich filmów jak „Odyseja kosmiczna”, czy „Solaris”, co może być pewnym zarzutem, ale też pokazuje cały skomplikowane przeistoczenie. A jest to dość ciekawe, bo na początku pojawiają się małe żyłki, muskulatura się powiększa, organizm może długi czas wytrzymać pod wodą bez oddychania, jak i zużywa mniej tlenu. W zasadzie to było by tyle plusów.

Na minus zasługują wszystkie „kwiatki” jakie stworzyli scenarzyści, aby nadać trochę akcji. Rozpoczynając od motywu mieszkania takiego osobnika wraz z rodziną, nawet w sytuacji, gdy niektórzy przyszli koloniści wykazują agresję. Przecież nic się złego nie stanie … prawda? W zasadzie, dalsza część przemiany jest tak skonstruowanych przez „naukowców”, że głowa od tego boli. De facto program opiera się na umieszczeniu neandertalczyka na powierzchni Tytana… Co to ma wspólnego z utrzymywanie komunikacji czy ciągłości ludzkiej cywilizacji? Na dodatek, aby taki osobnik czuł się dobrze na obcym księżycu bez zmartwień, postanowiono usunąć takiej osobie całą pamięć. Jaka żona ? jakie dziecko ? Ja tu z chustą na biodrze przepasany przechadzam się beztrosko po Tytanie. Najgorsze moim zdaniem jest stwierdzenie, iż dostosowując ludzkie ciało do owych warunków naukowcy stwarzają niemowę, która słyszy tylko ultradźwięki… i uwaga , uwaga w ten sposób nie może już się komunikować z normalnymi ludźmi… podkreślę:  całkowicie nie jest już w stanie się komunikować z dowództwem, żoną, synem. Twórcy kompletnie zapomnieli o możliwości nauki języka migowego, czy choćby pisaniu. No ale po co to komu, skoro i tak mieli Rickowi wymazać pamięć. Moim zdaniem stworzenie takiego organizmu nie ma nic wspólnego z przedłużaniem rodzaju ludzkiego, równie dobrze by mogli zrobić to małpie. W zasadzie cały program działa tylko po to, aby mogli umieścić życie na Tytanie. Na koniec opisze jeszcze jeden „kwiatek”. Otóż w pierwszych scenach żona trzyma w ręce ulotkę opisującą program zmiany ludzkiego ciała. Widz doskonale widzi, ze fotografie przedstawiają sylwetkę „gotowego produktu”. Wiecie jakie jest zaskoczenie owej żony, gdy owa przemiana następuje? Nagle jest przerażona tym wszystkim, jakby w ogóle nie czytała tej broszurki. W ogóle jakby nie miała pojęcia na co się zapisała…

Podsumowujący film jest średni. Sam pomysł jest bardzo dobry, ale realizacja kuleje. Jest to tytuł o procesie przemiany ( przynajmniej w pierwszej części) i jeśli ktoś lubi oglądać np.  budowy mostu, domu, to jest to film dla takich osób. Druga część jest słaba, obfitująca w opisane „kwiatki” i w zasadzie produkcja ze średniej staje się słaba. Jeśli macie coś innego do obejrzenia, sięgnijcie po tamto coś. Film dla wytrwałych osób.