Expanse – „Delta-V” (sezon 3, odcinek 7, recenzja)

Zgodnie z oczekiwaniami i tym co dostarcza też książkowy pierwowzór, po wielkim pieprznięciu z końca poprzedniego odcinka, teraz mamy chwilę wytchnienia i poznanie realiów, w jakim znaleźli się nasi bohaterowie po nowym rozdaniu. UWAGA SPOLIERY 🙂

Chrisjen Avasarala zostaje Sekretarzem Generalnym Narodów Zjednoczonych po aresztowaniu Errinwrighta i ustąpieniu Gillisa i w zasadzie tyle ją widzieliśmy… O Praxie mogliśmy jedynie usłyszeć w opowieściach załogi Rocinante. Powstała spora luka, którą mogły wypełnić nowe postacie, a wszystko to kręci się wokół tajemniczego pierścienia w pobliżu Urana, którą skonstruowała protomolekuła, która po transformacji wyrwała się z Wenus. Teraz cała flotylla zmierza ku temu dziwnemu obiektowi, aby go zbadać, udokumentować, zarobić na nim i tak dalej.

Jak można się domyślić reszta załogi Rocinante zmierza również w stronę Urana. Ale to nie wszyscy. Bobby, przywrócona do służby w Marsjańskich Marines również jest we flocie na marsjańskim okręcie marynarki. Anna Volovodov natomiast jest cywilnym obserwatorem na ziemskim okręcie Thomas Prince, który również leci na spotkanie z Pierścieniem. Jednak to nie wszystko, do gry wchodzi Behemot, czyli odzyskany przez OPA i dozbrojony Nauvoo, gdzie kapitanem jest znana prawa ręka Freda Johnsona, czyli Drummer, a głównym inżynierem nie kto inny jak Naomi Nagata. I tak, on też zmierza w kierunku nowego konstruktu protomolekuły.

Jak sami widzicie wątków jest sporo, także mimo lekkiego uspokojenia dzieje się sporo, a przecież wspomniałem tez o nowych postaciach. Po pierwsze przez cały odcinek śledziliśmy wyprawę jednego z pilotów wyścigów procowych (slingshot racer), który chce zaimponować swojej kobiecie i chce jako pierwszy człowiek dotrzeć do Pierścienia. Jego wątek jest o tyle ważny, że na koniec odcinka zdradza on czym ów tajemnicza obca konstrukcja jest. Do tego, dla mnie był rewelacyjnym kolejnym wsadem w budowanie całego uniwersum. Mamy tu subkulturę wyścigowców wykorzystujących asysty grawitacyjne, dostajemy też odrobinę belterskiej muzyki. Drobne szczegóły, które naprawdę cieszą.

Informacje o mentalności Pasiarzy dopełnia też wątek na Behemocie, który muszę przyznać bardzo przypadł mi do gustu. Na pokładzie czuć lekki chaos, swobodę, brak dyscypliny i trzymania się procedur. Załoga handluje i zażywa narkotyki a dokładnie wróżkowy pyłek (Pixie Dust). Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze polityka, czyli ścieranie się dwóch sił OPA – Freda Johnsona i Dowesa. Ten ostatni wysłał swojego reprezentanta na Behemota – komandora Ashforda, który wprawdzie nie przejmuje dowodzenia nad jednostką – zostaje pierwszym oficerem, ale ma spore uprawnienia próbuje wprowadzić nowe porządki na okręcie. Ta cała mieszanka jest jeszcze przyprawiona smaczkiem nowej tożsamości OPA, która stała się po wydarzeniach z Io i Wenus trzecią siłą w Układzie Słonecznym, z którą Mars i Ziemia w końcu muszą się liczyć, na dodatek Behemot jest pierwszym liczącą się jednostką tworzonej floty Pasiarzy. Tutaj pojawia się problem i starcie dwóch filozofii. Ashford z ramienia Dowesa chce nieco ucywilizować OPA, żeby nie kojarzyli się tylko z górnikami i mechanikami, na dowód tego przybywa ze swoją świtą na pokład Nauvoo w nowych, ujednoliconych mundurach, a jego towarzysze otrzymali nawet stopnie wojskowe jak w prawdziwej marynarce. Z drugiej strony jest Drummer, która nie chce się wyzbywać obecnego stylu życia Pasiarzy i uważa, że właśnie ze zmianą zatracą też swoją tożsamość. Pośrodku tego wszystkiego stoi Naomi, która wyraźnie  zauważa, że obie strony mają sporo racji. Ten konflikt został tutaj dopiero lekko zarysowany i jestem niezmiernie ciekawy jak to dalej się potoczy.

Na pokładzie Rocinante również zmiany. Pojawiła się ekipa telewizyjna pod postacią urodziwej dziennikarki Moniki oraz jej niewidomego operatora kamery Cohena, która finansuje lot do Pierścienia w zamian za możliwość przeprowadzenia wywiadów z załogą. Jak można się było spodziewać, nikt nie jest za bardzo chętny do współpracy z dziennikarką, która robi co tylko może, aby dobrać się do informacji na temat załogi Rocinante. Póki co trudno mi jest powiedzieć cokolwiek o tym wątku. W tym odcinku mieliśmy w zasadzie tylko możliwość zapoznania się z Monicą i Cohenem i determinacją i wnikliwością z jaką wykonują swoją pracę. Ten wstęp uznaje za dobry początek ciekawych wydarzeń, które będą miały mam nadzieję miejsce już niedługo. Oczywiście pozostaje jeszcze sama końcówka odcinka, która mogła mocno wstrząsnąć i zaskoczyć, a zapewne niektórych też ucieszyć, bo powróciła na Rocinante pewna bardzo charakterystyczna postać 😉

Inaczej jest natomiast z kolejną nową bohaterką, którą scenarzyści wprowadzili w „Delta-V”, a mianowicie Melbą. Mimo, że miała niewiele czasu antenowego, wystarczyło żeby zainteresować się tą postacią. Pozastawia sporo tajemnicy, nie znamy jej motywacji ani jej dokładnych planów (o ile oczywiście nie czytało się książki, która dosyć szybko Melbę demaskuje 😛 ). To wszystko sprawia, że oczywiście chce się tego wątku oglądać więcej. Cóż więcej mogę dodać w tej materii? Ano chociażby kolejny smaczek, czyli rutynowa praca ekipy remontowej – nie marynarzy jakiegoś spektakularnego okrętu, nie po prostu mechaników, którzy mają zrobić jak najlepiej i najszybciej swoją robotę  na jakimś rozpadającym się starym statku cywilnym, który wraz z flotyllą zmierza w kierunku Urana. Kolejny w tym odcinku smaczek budujący uniwersum, a dzięki temu, że mamy spowolnienie i uspokojenie fabuły mamy właśnie na coś takiego czas, co twórcy wykorzystują idealnie.

Cóż więcej mogę napisać w podsumowaniu tego odcinka? Ciągle jest bardzo dobrze, mimo wyraźnego uspokojenia i wyjaśnienia nowych realiów. Z jednej strony brakuje mi niewiele czasu antenowego starych dobrych znajomych, czyli Avasarali oraz Bobby Draper, ale mam nadzieje, że scenarzyści wrócą jeszcze do tych wątków. Z drugiej strony całkiem rozumiem takie podejście, jeśli trzeba było wprowadzić kilka nowych postaci oraz sprytnie jeszcze nakreślić dodatkowo istotę zbudowanego przez protomolekułę Pierścienia. Jestem znów pod dużym wrażeniem, a zakończenie powoduje, że ciężko przetrwać do kolejnego odcinka.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony serialu