Star Trek TAS: The Jihad ? recenzja (odcinek 1×16)

Tajemnicza rasa (no dobra najstarsza rasa znana Federacji ale dla mnie to zagadka bo jeszcze o nich nie słyszałem) tworzy swoistą drużynę A. Ma ona zapobiec międzygalaktycznej wojnie bo zaginął jeden z artefaktów bardzo wojowniczej rasy (nie klingonów). Z ramienia Federacji do drużyny zostały powołani Spock i Kirk a reszta to bliżej nie znane nam rasy. Co ciekawe jest to już czwarta taka wyprawa (wiec w sumie to drużyna D) ale zdaje się, że pierwszy raz poproszona naszych o przyłączenie się do niej. Tak więc wyrusza wyprawa i rzecz jasna dzięki Kirkowi i Spockowi udaje się odnaleźć artefakt. Odcinek jak na standardy TASa jest całkiem niezły. Fabuła potrafi zaintrygować a to, że scenarzyści pokusili się o maleńki twist w postaci zdrady działa korzystnie. Co prawda łatwo odgadnąć kto w tym gronie jest zdrajcą ale mimo wszystko gratulacje za próbę. Ponadto ciekawa ta najstarsza rasa. Trochę żałuję, że twórcy już nigdy nie rozwijali wątków z tej serii bo mogłoby być ciekawie. No nic, epizod jeden z lepszych w tej serii (co nie znaczy, że jest super).