Star Trek TAS: The Slaver Weapon – recenzja (odcinek 1×14)

Muszę przyznać, że ten odcinek ma spory potencjał. Dowiadujemy się w nim, że Federacja zbiera po kosmosie tajemnicze pudełka, pozostawione po dawno wymarłej, wysoko rozwiniętej rasie. Przyznaję, ze ten pomysł bardzo mi się spodobał. Podczas lotu wahadłowcem wraz z odnalezioną skrzynką nasi dzielni załoganci zostają zaatakowani a następnie pojmanie przez rasę Kzinti. Tu następny plus dla scenarzystów za wzmiankę o latach wojen pomiędzy tą rasą a ludźmi. U mnie wywołało to iluzję dość starego wroga mimo, że widzimy ich pierwszy (i ostatni) raz. Sam motyw z uwięzieniem trójki załogantów i próbami rozszyfrowania tajemniczego urządzenia również uważam za bardzo udany. Jedno co mi tylko przeszkadzało to lekka”genialność” Spocka i Sulu. Nie od końca jestem w stanie uwierzyć jak rozszyfrowali tajemniczą broń i to tak dokładnie. Co do samej rasy Kzitni to zostali oni pokazani na tyle ciekawie, że żałuje iż już ich więcej nie zobaczę. Szkoda, że nikt nie pokusił się o to by zrobić ich głównym wrogiem na przykład w TNG zamiast Ferengich. Odcinek mi się osobiście podobał i jak na serię TAS oceniam go bardzo pozytywnie.