Star Trek TAS: The Ambergis Element – recenzja (odcinek 1×13)

Kolejny epizod tej serii nie przynosi poprawy. Kirk ze Spockiem mają za zadanie zbadać planetę składającą się głównie z wody. Ulegają jednak wypadkowi i budzą się…posiadając skrzela. W ten sposób odkrywają prawdę o zaginionej cywilizacji żyjącej głęboko pod wodą. Niestety nie jest to ani ciekawe, ani wciągające. Ten odcinek obejrzałem naprawdę z niemałym trudem, próbując przy tym nie zasnąć. Niby jest tu jakiś pomysł, nawet umieszczono tu dość ciekawą tajemnice jednak to wszystko jest podane tak niewiarygodnie nudno, że aż trudno uwierzyć. Osobiście uwielbiam takie motywy jak zaginione cywilizacje czy „dawna wiedza przodków jest nam potrzebna”. Jednak tutaj męczyłem się strasznie. Być może jest spowodowane tym, że ciężko się przejąć losem Kirka, kiedy przebywa ze Spockiem w zbiorniku. Również nieoczekiwana pomoc jest totalnie bezsensowna. Jeśli do tego dołożymy bardzo naiwne i wręcz głupie zakończenie odcinka mamy pełny ogląd sytuacji. Zdecydowanie odradzam.