Thor: Ragnarok – recenzja

Trzecia część przygód Thora, i pierwsza udana. Po spotkaniu Surtura (demona, którego przeznaczeniem jest zniszczyć Asgard), Thor wraca do domu, gdzie ze zdumieniem odkrywa, że pod postacią Odyna skrywa się jego brat Loki. Przy pomocy Stephena Strange’a bracia znajdują wszechojca na norweskiej plaży. Niestety po jego śmierci pojawia się pierworodna Odyna, bogini śmierci – Hela. To ona niszczy słynny Młot i udaję się Asgardu aby przejąć władzę. Tymczasem Thor i Loki lądują na planecie Saakar, gdzie Thor zostaje wystawiony do walki na arenie. Przed walka spotyka wodza tajemniczej rewolucji Korga (genialna postać) oraz musi udać sie do fryzjera, którym jest nie kto inny jak Stan Lee w swoim najlepszym wystąpieniu w historii MCU. Na arenie zaś Thor Odynson spotyka Hulka (jak pamiętacie odleciał on pod koniec „Czasu Ultrona”). Po efektownej walce Thor wraz z Hulkiem, Walkirią i Lokim wracają do Asgardu pokonać Helę. Mimo siły Hulka, sprytu Lokiego i nowo poznanej mocy Thora (pioruny) oraz odsieczy Korga (mistrz, po prostu mistrz) jedynym sposobem żeby pokonać boginię śmierci jest zniszczenie całego Asgardu. Ocaleni kierują się w stronę Ziemi.

Dlaczego ta część jest udana? Twórcy tym razem nie silą się na mroczną i dramatyczna powieść. Thor rzuca tu dowcipami jak z rękawa, zresztą Grandmaster z planety Saakar i tak kradnie całe show. Mamy tu po prostu świetną zabawę podobną do tej ze Strażników Galaktyki. Wszystko jest na luzie i z przymrużeniem oka co sprawia, że film staje się zjadliwy a wręcz świetny. Warto natomiast zauważyć, że twórcy MCU zgrabnie wybrnęli z faktu, że w sali trofeów jest rękawica nieskończoności – Hela po prostu stwierdza, że to podróba. Świetny film, wspaniała rozrywka – tylko oglądać. Ode mnie 9/10.

 

P.S. Mamy dwie sceny po napisach. W pierwszej statek uchodźców z Asgardu spotyka na swojej drodze Thanosa, co źle wróży naszemu losowi w Infinity War. W drugiej Grnadmaster dziękuję ludowi za wspaniałą rewolucję : mistrzostwo. A przed nami ostatni dotychczasowy film MCU: Czarna Pantera. Już niedługo widzimy się w Wakandzie.