Strażnicy Galaktyki vol.2 – recenzja

Druga część przygód naszej szalone gromadki była lekkim wyzwaniem. Czy uda się zachować świeżość z poprzedniej odsłony? Czy nadal będzie zabawnie i dostaniemy świetny film? Szczerze przyznam, że w większości się udało. Zgodnie z zasadami sequeli jest mocniej, szybciej i więcej, ale z wyczuciem. Ponieważ przedtem zobaczyliśmy jak drużyna się zawiązuje, tym razem postanowiono trochę rozwinąć osobowości naszych bohaterów. Całą fabułą kręci się wokół Petera, którego odnajduje ojciec. Pochodzi on z rasy Celestian, co w skrócie znaczy, że jest praktycznie bogiem. Strażnicy zaś są ścigani przez Suwerennych, którym ukradli bardzo cenne ogniwa. Następuję podział drużyny, część wyrusza z Ego (ojcem Petera) a reszta naprawia statek, jednak niedługo zostają schwytani przez bandę Yondu, gdzie dochodzi do buntu. Yondu i wraz z pozostałymi Strażnikami ucieka aby uratować Petera, bo jak się okazuje jego ojciec ma bardzo złe zamiary wobec wszechświata. Oczywiście Strażnicy tak łatwo nie odpuszczą i w rytm świetnej muzyki spuszczają łomot Ego, ratując cała galaktykę.

Ponownie, tak jak już wspominałem, w tej części ogromną role odgrywają emocje naszych bohaterów. Widzimy Petera, który musi przeciwstawić się swemu ojcu. Gamorrę jednoczącą siły ze swoja siostrą Nebulą. Poznajemy też prawdziwą naturę Rocketa. No trochę tego tu jest. Wg mnie scenarzyści trochę przesadzili z tym wszystkim. Wątek córek Thanosa spokojnie można byłoby pociągnąć w 3 części. Chyba, że po Infinity War nie będzie już takiej opcji (Gamorra? Nebula? Czyżby mielibyśmy się pożegnać?) Do drużyny dołącza Yondu (na krótko bo zaraz po tym poświęca się dla swojego przybranego syna – Starlorda) oraz empatka Mantis. Ta druga postać jest bardzo interesująca i tworzy świetny komediowy duet z Draxem. A propo naszego nierozgarniętego przyjaciela. Drax po prostu niszczy film swoim humorem. O dziwo to jego teksty i zachowanie jest najśmieszniejsze i nie przebije tego nawet baby Groota (który też jest genialny). Drax tłumaczący Mantis, że jest paskudna i to bardzo dobrze – mistrzostwo. Warto też dodać, że Stan Lee spotyka się tu z obserwatorami, tajemniczą rasą kosmitów. Czyżby wyjaśnienie, dlaczego starszy Pan pojawia się w każdej części? Ode mnie film dostaje 7/10 – nadal jest dobrze, ale moim zdaniem zbyt dużo wątków chcieli pozamykać naraz.

 

P.S. W scenach po napisach widzimy przywódczynię Suwerennych, która zbudowała istotę mającą zniszczyć Strażników (może w jej środku znajduję się Kamień Duszy?). Widzimy tez następcę Yondu jak uczy się posługiwać strzałką oraz Stakara zamierzającego na powrót zebrać ekipę. Moja ulubiona to nastoletni Groot, kłócący się z Quillem. Na sam koniec widzimy Obserwatorów odchodzących od Stana Lee, co jest absurdalne bo nikt by nie odszedł o Stana Lee mówiącego: mam jeszcze coś do opowiedzenia 😉 A już jutro o 12:00 odwiedzimy niejakiego Petera Parkera. Spider-man Homecoming – zapraszam.

P.P.S. Recenzję ?Strażników Galaktyki vol. 2? oczami pozostałych członków PIFKA znajdziecie tutaj:

„Strażnicy Galaktyki vol 2” oczami załogantów klubu P.I.F.K.O.