Strażnicy Galaktyki – recenzja

Tym razem twórcy mocno zaryzykowali. Wzięli bowiem mało znane postaci komiksowe i dali wolną rękę Jamesowi Gunnowi, który miał na to wszystko pomysł i jak zaraz przeczytacie, ryzyko opłaciło się całkowicie.

Głównego bohatera Petera Quilla poznajemy, gdy jego matka umiera na raka. Prawda, że spory ładunek emocjonalny? A na dodatek dzieciaka porywają kosmici…Gdy pierwszy raz to zobaczyłem obawiałem się kolejnej poważnej nudnej historii w stylu Thora. Nie mogłem się bardziej mylić. Scenarzyści fundują nam tu prawdziwą jazdę bez trzymanki. Najpierw zwiedzamy jakaś tajemniczą świątynie na innej planecie, potem zwiedzamy wysoko rozwiniętą cywilizację (Xandar), następnie jest kosmiczne więzienie ,a do naszego protagonisty dołączają: Gammora -córka Thanosa, Rocket czyli zmutowany szop, Groot – żywe drzewo, posiadające tylko jedną kwestię: I am Groot, no dobra pod koniec była drobna modyfikacja i nierozumiejący metafor, bezpośredni i nieskomplikowany Drax. Cała czwórka zostaje wmieszana w walkę z Ronanem,przedstawicielem rasy Kree, bo tak się akurat złożyło, że Peter, albo jak sam o sobie mówi Starlord, wchodzi w posiadanie Kamienia Mocy, co sprowadza na niego te wszystkie kłopoty.

Świetnie są tu nakreślone relacje miedzy drużyną a nawet między Peterem a Yondu, przywódcą grupy piratów-najemników, która go porwała za młodu. Co więcej, jestem w stanie bez problemu uwierzyć w przyjaźń strażników. Stanowią oni odrzuty galaktyki, każdy z nich chce coś udowodnić i to ich łączy. Fajnie też, że zdecydowano się pokazać historię Kamieni (chociaż inną niż w komiksach). Całkowita jazda bez trzymanki, świetne efekty specjalne i genialna muzyka. Czego chcieć więcej? Stana Lee rozmawiające z jakąś dziewczyną na Xandarze? Proszę bardzo 🙂 Nawet Thanos dostał tu swój czas antenowy. Za humor w tym filmie przyznałbym osobnego Oscara. Tak więc wiemy już gdzie znajduje się Kamień Mocy. W sejfie na Xandarze, chroni go korpus Nova. Świetny film, polecam 9/10

 

P.S. Trochę zawiodły mnie sceny po napisach. Tym razem mieliśmy tańczącego baby Groota w doniczce oraz scenę z Kolekcjonera, gdzie po ataku Ronana jego okazy wydostają się na wolność. Widzimy tu psa, który w komiksach był członkiem Strażników i niestety Kaczora Howarda. Może i to miało być zabawne, ale nam nie padł blady strach, czy czasem nie zamierzają nakręcić jego przygód. Na razie żegnamy się ze Strażnikami, bo Ziemi zagraża straszny Ultron. W związku z czym nie ma innego wyjścia jak zawołać: Avengers Assemble!! Avengers : Czas Ultrona : recenzja jutro o 12:00.