Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz

Po dwóch poprzednich produkcjach MCU, dochodzę do wniosku, że seria dostała zadyszki. Trochę zbyt duży nacisk położono na poważne historie, które często też bywały nudnawe. W związku z tym z lekką obawą usiadłam do drugiej części przygód szlachetnego Kapitana Ameryki. Tym bardziej, że jest to postać, którą bardzo łatwo popsuć, wpaść w kicz. Jednak tym razem scenarzyści (podobnie jak w przypadku pierwszej części) stanęli na wysokości zadania. Fabułą jest wyjątkowo ciekawa i wręcz przykuwa nasze oczy do ekranu.

Okazuję się bowiem, że doskonale nam znana organizacja S.H.I.E.L.D. jest tak naprawdę pod kontrolą Hydry, tej samej z, którą walczył nasz dzielny kapitan w poprzedniej części. Zostaje dokonany zamach na Fury’ego a jego następca postanawia wywołać chaos na świecie aby zdobyć władzę. Do tych celów wykorzystuje na półmitycznego Zimowego Żołnierza. Oczywiście nasz dzielny protagonista na to nie pozwoli i do spółki z Czarną Wdową (jakoś tak to działa, że każdy film z nią jest udany) oraz nowym członkiem drużyny Falconem zatrzymają masakrę.

Tyle o fabule. Teraz o pewnych momentach filmu, które sprawiły, że tak dobrze się to oglądało. Przede wszystkim motyw Rogersa, który próbuje odnaleźć się w naszych czasach. Notesik z rzeczami do nadrobienia jest cudowny (chociaż osobiście boli mnie Star Wars/Trek: to nie to samo!!!). Po za tym świetnie wygląda muzeum Kapitana Ameryki, co nawiasem mówiąc jest genialny nawiązaniem do poprzedniej części. No i to muzeum ma bardzo dobrego strażnika, czyli Stana Lee, chociaż nie wiadomo czy utrzyma tę pracę. Świetna jest również scena walki w windzie – majstersztyk. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o świetnym twiście fabularnym dotyczącym tytułowego Zimowego Żołnierza. Nie powiem wam, żeby nie psuć niespodzianki, jeśli jeszcze ktoś tego filmu nie obejrzał. Twórcom wyszedł świetny film szpiegowski, potrafiący się obronić nawet gdyby nie było w nim kolesia ubranego w amerykańską flagę. Ode mnie ocena 8/10 i oby tak dalej 🙂 najwyraźniej seria złapała drugi oddech.

 

P.S. Pierwsza scena po napisach jest niebywale intrygująca. Widzimy w niej działaczy Hydry, którzy są w posiadaniu berła Lokiego (i tym samym kamienia umysłu), którzy wykorzystują je aby odblokować moce dwóch bliźniaków. Widzimy ich w klatce, gdzie piersze z rodzeństwa bardzo szybko się porusza a drugie pokazuje moce psioniczne. Dość intrygujące. Drugiej sceny nie omówię ze względu na zbyt duży spojler do samego filmu. A już jutro MCU zabierze nas w kosmos, ale nie do 9 królestw Asgardu tylko zupełnie inną jego cześć. A zwidzimy go razem ze Strażnikami Galaktyki. Jutro o 12:00