Thor: Mroczny świat – receznja

Druga cześc o bogu piorunów i druga nieudana. Jest co prawda lepiej niż w pierwszej części ale nadal wieje tu nudą. Tym razem głównym przeciwnikiem jest Malekith, mroczny elf, który dawno dawno temu chciał zniszczyć wszechświat, ale ojciec Odyna mu w tym przeszkodził.W konsekwencji tego Asgard ukrywa tajną broń elfów…zgadnijcie gdzie? Tak, na Ziemi 🙂 Tą tajna bronią jest Aether, będący tak naprawdę jednym z kamieni nieskończoności, a dokładnie kamieniem rzeczywistości. Na ten starożytny artefakt wpada nie kto inny jak nasza stara znajoma Jane (Natalie Portman gra już trochę lepiej), Malekith chce go odzyskać, Thor chce uratować ukochaną, a do tego wszystkiego zbliża się koniunkcja i wszystkie  królestwa zaczynają się przenikać.

No, nie jest dobrze. Ponownie, na ekranie dzieje się dużo i powinno być w teorii ciekawie, jednak znowu coś nie działa. Według mnie, twórcy zbyt poważnie podeszli tutaj do fabuły. Mamy mroczne elfy, tajemniczą moc i trochę ciężko to brać aż tak na serio. Co ciekawe produkcja broni się w elementach komediowych jak na przykład scena w metrze czy ponownie wstawki Darcy, praktykantki Jane. Po za tym jest tu po prostu nudno. Zabawny jest też Stan Lee, gdy prosi o odzyskanie buta. Jednak to wszystko ginie w tej mrocznej i nudnej opowieści. Trzeba jednak przyznać, że relacje Thora z Lokim są trochę bardziej interesujące, a i sam Loki robi się ciekawszy. Co do rozwoju uniwersum to mamy tu rzecz jasna kolejny kamień, ale nic ponadto. No i końcówka, gdy Loki udaje Odyna jest interesująca. Film oceniam na 5/10

P.S. Znów mamy dwie sceny po napisach. Jedna z nich pokazuje nam kolekcjonera, który otrzymuje kamień rzeczywistości. On sam to kwituje, że jeden już ma i zostało jeszcze pięć. Ciekawa scena z której wynika, że nie tylko Thanos ma chrapkę na kamienie. Druga scena niestety pokazuje przybycie Thora na Ziemię i spotkanie z Jane. Bardzo nieciekawa wstawka.