Star Trek TAS: Yesteryear ? recenzja (odcinek 1×02)

Bardzo dobry odcinek. Przede wszystkim jego siła tkwi w tym, że czerpie pełnymi garściami z uniwersum Star Treka. Poznajemy trochę lepiej działanie strażnika czasu, poznanego w pierwszym sezonie TOSa. W wyniku badań historycznych bowiem znika ślad po Spocku. Na Enterprise pierwszym oficerem jest Andorianin i nikt oprócz Kirka nie zna naszego ulubionego półwolkanina. Niestety tu pojawia się tez pewien minus. Gdy próbują znaleźć o nim jakikolwiek ślad, komputer nie potrafi nic odnaleźć, ale po serii pytań o ojca Spocka dowiadujemy się, że był taki jeden, ale zginął przed laty. Nie wiem jak niby działa a wyszukiwarka, skoro nie znalazło hasła „Spock”.  Druga sprawa to sam motyw zmiany czasu. Dowiadujemy się, że Spock powinien uratować sam siebie, ale jak stwierdza Kirk w tym czasie oglądał z nim powstanie Oriona. WTF? Jak przegapił moment kiedy miał się cofnąć w czasie? Jednak po za tymi głupotami odcinek jest całkiem przyjemny. Głównie ze względu na rozwój postaci Spocka i zrozumienie jego przeszłości. Wreszcie wytłumaczono nam dlaczego tak bardzo ucieka on od swej ludzkiej części. Poznanie obyczajów Wolkan jest równie interesujące. Ogólnie ciekawy pomysł z paroma głupotami ale ogólnie epizod na plus.