Star Trek TOS: That Which Survives – recenzja (odcinek 3×14)

Enterprise spotyka na swojej drodze bardzo dziwną planetę. Wielkość naszego księżyca, masa naszej planety, do tego czujniki wykazują, że ma dopiero kilka tysięcy lat a pojawiła się tam również atmosfera. Kirk wraz z McCoyem, Sulu i bliżej nieznany nam geologiem (nie przywiązujcie się do niego) wyrusza sprawdzić co tam się dzieje. Podczas teleportacji w pomieszczeniu pojawia się dziwna kobieta a po chwili Enterprise zostaje wysłany 1000 lat świetlnych od planety. Tak więc nasza grupa wypadowa została uwięziona na planecie na, której brak wody oraz pożywienia. Szybko się okazuję, że tajemnicza kobieta istnieje tylko po to by zabijać załogantów (w tym naszego dzielnego geologa). Po jakimś czasie Kirk z kumplami dociera do tajemniczej komnaty zostawionej przez obcą cywilizację a Spock sprowadza Enterprise z powrotem na orbitę planety chociaż nie bez trudności. Okazuję się, że ta tajemnicza kobieta to skomplikowany system obronny dawno wymarłej rasy. Czy to dobry odcinek? Fabuła nie jest może powalająca czy zaskakująca ale ogląda się go dobrze. Klasyczny motyw z dzielnym kapitanem w pułapce działa tutaj zaskakująco dobrze. Ciekawie też wypada Spock jako głównodowodzący Enterprise. Jego decyzje są przemyślane i co tu dużo mówić logiczne. Jednak wydaje mi się, że scenarzyści trochę z nim przedobrzyli. Na przykład bezbłędnie trafia, że podczas teleportacji ktoś musiał się tam pojawić. Jak na logicznego Wolkanina, trzymającego się kurczowo faktów to spora improwizacja. Po za tym koniecznie chciano nam pokazać jak odmienne ma myślenie od ludzkiego. Stąd poprawianie załogi co 5 minut aby podawali wartości co do trzeciego miejsca po przecinku i tyrada po uratowaniu statku przez Scottiego, gdy ten stwierdza, że Spock mógłby chociaż podziękować. Wydaje mi się, że jest tego trochę za dużo i pod koniec może irytować albo śmieszyć a chyba niekoniecznie o taką reakcje widza chodziło. Jednak epizod oceniam pozytywnie jako swoisty klasyk-TOS, który ogląda się całkiem przyjemnie.