Kosmos 1999: The Infernal Machine – recenzja (odcinek 1×22)

Całkiem ciekawy epizod. Nasz księżyc napotyka na swej drodze dziwnie wyglądający statek kosmiczny, który ląduje nie daleko bazy Alpha. Na zaproszenie obcego do tajemniczego pojazdu wyrusza standardowy zestaw czyli dowódca, lekarz i naukowiec. Tam okazuję się, że statek jest dowodzony przez sztuczną inteligencję, która powstała poprzez połączenie ludzkiej osobowości z komputerem. Oczywiście okazuję się, że obcy potrzebuje surowców z księżyca oraz zamierza porwać trzech załogantów Alphy. I rzecz jasna okazuję się, że nasze siły są za słabe ale obca inteligencja ma słaby punkt, mianowicie kończy mu się energia. Pod koniec odcinka obcy umiera ostatnim wysiłkiem ratując załogantów od smierci. Jeśli uważacie, że jest tu pełno klisz i schematów to macie racje. Nie obyło się też bez legendarnej wrogości dowódcy do obcych form życia. Jednak motyw Gwenta (tak się nazywała sztuczna inteligencja) jest dla mnie bardzo interesujący.W genialny sposób przejął dowodzenie nad bazą Alpha łącząc się z komputerem pokładowym i całkowicie go kontrolował. W ten sposób załoganci nie mogli się porozumiewać ani nawet startować. Brak koordynatów i praktycznie czegokolwiek spowodowało, że dowódca musiał się ugiąć. Trochę przypadkowo ale odzwierciedla to nasze obecne przywiązanie do technologii i uzależnienie od niej. Po za tym motyw sztucznej inteligencji tak potężnej mi osobiście bardzo się spodobał. Jednak cały efekt psuje trochę końcówka gdy do końca swojego żywota zostaje namówiona poprzez przemowę naukowca Victora. To jest niestety słabe. Przez moment miałem nadzieję, że Ziemianie rozbiorą ten pojazd i udoskonalą swoje pojazdy (przy okazji: czołg? w bazie Alpha maja czołg? Po co on im na księżycu?) jednak tajemniczy pojazd rozbija się dzięki czemu znów nie będziemy mieli nic nowego w następnym odcinku.