Star Trek TOS: The Tholian Web – recenzja (odcinek 3×09)

Enterprise poszukuje zaginionego statku o nazwie Defiant. Gdy go odnajdują okazuje się, że jest on w „interfazie” czyli zawieszony pomiędzy innymi światami równoległymi. Niestety podczas zwiedzania Defianta okazują się ,że załoga wpadła w morderczy szał a potem zostaje tam uwięziony Kirk i uznany za zmarłego. Myślę, że to jest najważniejsze w tym odcinku. widzimy jak Spock przejmuje dowodzenie i po raz kolejny okazuję się, że chłodna logika nie jest zbyt dobra w takich sytuacjach. Ponieważ przylatują do nas niejacy Tholianie, rozpoczyna się bitwa i w skutek działań Spocka Enterprsie zostaje uszkodzony. Podczas gdy McCoy wkurza się na Spocka my dowiadujemy się, że Kirk zostawił ostatnie rozkazy dla Spocka i McCoya na okoliczność jego śmierci. Nakazuje  tam im współpracę dla dobra statku. Trzeba tu też zauważyć, że sytuacja jest nieciekawa. Tholianie tworzą specyficzną sieć energetyczną w której Enterprise zostaje uwieziony, na pokładzie pojawia się widmo Kirka a MCCoy próbuje odnaleźć antidotum na zarazę przyniesiona z Defianta przez którą ludzie wpadają w szał. Oczywiście wszystko dobrze się kończy a nasz kapitan wraca do żywych. Również z sieci udaje nam się uciec. Tak wiec mamy tu bardzo ciekawy odcinek , który pokazuje nam co by się wydarzyło gdyby zabrakło Kirka. Widzimy relacje dwóch najważniejszych istoto na statku (Spocka i McCoya) oraz konfrontacje podejścia czysto logicznego z ludzkim, pełnym emocji i intuicji. Polecam ten odcinek. Ciekawi was pewnie co się stało ze statkiem Defiant? Jeśli tak to nieuważnie czytacie moje recenzje. To przecież ten statek użyli twórcy serialu „Enterprise” w odcinku mirrorowym. Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu jak ładnie, niektóre odcinki „Enterprise” komponują się z resztą uniwersum.