Star Trek TOS: Is There in Truth No Beauty ? recenzja (odcinek 3×07)

Tym razem na pokład naszego statku przybywa ambasador rasy Medusan, którzy są wyjątkowo inteligentni i są świetnymi gwiezdnymi nawigatorami jednak ich wygląd jest tak okropny, że jeśli jakikolwiek człowiek na nich spojrzy wpada w obłęd. No muszę przyznać, że to dość dziwny pomysł ale dajmy mu szanse. Razem z nim (ambasadorem) na pokład przybywa ziemska towarzyszka Medusan (jako jedyna jest w stanie wytrwać jego wygląd bo ma zdolności parapsychiczne) oraz Larry Marvick jeden z twórców silników Enterprsie. No muszę przyznać, że jest to bardzo dziwny odcinek. Ani dobry ani zły. Widzimy tu trójkąt miłosny, obłęd Larrego, który ponownie kieruje nasz statek poza granice galaktyki (już trzeci raz). Potem Spock łączy się połączeniem jaźni z Medusanem sam wpada w obłęd ale go ratują. Aha no i okazuję się ,że pani telepatka trochę nas oszukuje bo jest niewidoma ale jej supermoce pozwalają to ukrywać ot taki Daredevil Star Treka. No nie bedę was oszukiwał. Wynudziłem się okrutnie na tym odcinku. Niestety nie potrafił mnie zainteresować ani fabułą ani intrygą ani postaciami. Jak dla mnie jest po prostu nudno. Nie polecam.