Kosmos 1999: War Games ? recenzja (odcinek 1×17)

Po raz kolejny scenarzyści mają pomysł, który mógłby być czymś ciekawym ale z premedytacją postanawiają mnie dobić. Tym razem księżyc zostaje zaatakowany przez ziemskie statki. Tutaj zacząłem się poważnie zastanawiać. Czyżby baza alfa zatoczyła koło we wszechświecie i wróciła na Ziemie? Jeśli tak to czemu załoganci rozpoznają te statki skoro minęło 800 lat? A może scenarzyści w ten sposób przywrócą nas do 1999 roku? Niestety moi drodzy takie pomysły byłyby zbyt nowatorskie. Po prostu planeta jest zaludniona przez kosmitów przypominających Talosian ze Star Treka i oni użyli swych mocy, żeby tworzyć potężną iluzję ataku. No ok, spoko ale scenarzyści na tym nie poprzestali. Otóż ci Talosianie żyją na planecie będącej tak naprawdę wielkim mózgiem, który nie chce ludzi bo ci odczuwają strach a ta emocja może go zabić. W porównaniu do poprzednich odcinków, to nawet ma sens 🙂 Za to boli mnie niesamowicie końcówka. Po 40 minutach odcinka wielki mózg cofa bowiem czas, albo okazuję się, że to była tylko wizja czy czort wie. W każdym razie tylko pani doktor i dowódca wiedzą co się wydarzy, jeśli odpowiedzą ogniem. Dlatego też zabrania atakować obcych w krytycznym momencie. Co mnie wkurza najbardziej to reakcja załogi gdy atakujące ich statki, znikają. Oni po prostu się rozchodzą. nikt się nawet nie przejął… No cóż może powinienem wziąć z nich przykład?