Star Trek TOS: The Enterprise Incident ? recenzja (odcinek 3×04)

No wreszcie, odcinek do którego nie ma się o co przyczepić. Fabuła jest następująca: Kirk dziwnie się zachowuje i nagle postanawia wkroczyć w strefę neutralną. Szybko przez nią przelatuje i zatrzymuje się dopiero w przestrzeni Romulan. Tam rzecz jasna zostaje otoczony przez siły Imperium. Głównodowodząca wrogimi siłami, niejaka komandor Tal, pojmuje Kirka i zaczyna namawiać Spocka, by porwał Enterprise i przystał do sił Imperium. Argumentuje to tym, że Wolkanie i Romulanie to dalecy kuzyni, a Kirk go nie docenia. Mniej więcej w tym momencie wychodzi na jaw intryga mająca na celu zdobycie romulańskiego urządzenia maskującego. W jej skutek Kirk udaje martwego, potem udaje Romulanina, a Spock próbuje uwieść panią komandor. Wszystko to rozgrywa się w świetnym tempie, jest ciekawe i szalenie wciąga. Wreszcie mamy trochę inne spojrzenie na Federacje, która tutaj posiada własny wywiad i to dość konkretny. Do tego wysłała Enterprise z misją, która w przypadku niepowodzenia nie tylko skończyłaby karierę Jamesa T. Kirka, ale również jego życie. No muszę przyznać, że to mi się podoba. Do tego wreszcie pokazano nam efekty legendarnego wywiadu Romulańskiego: oni wiedzą jak ważny jest Enterprise i kim jest Spock oraz Kirk. Brawo. Świetny odcinek w świetnie wykreowanym świecie. Trochę tylko przeszkadzały mi dwie rzeczy. Urządzenie maskujące widzieliśmy już w odcinku Balance of Terror. Tu podobno jest jakaś nowsza wersja, ale i tak dziwi mnie, że Federacja czekała dwa lata na to, by zaryzykować i zdobyć tak cenne urządzenie. Drugą sprawą jest to, jak wygląda Kirk jako Romulanin. No ślepy by rozpoznał naszego kapitana. Jednak mimo to polecam ten odcinek. Ja bawiłem się na nim świetnie a to, że rozszerza naszą wiedzę na temat uniwersum, to największy (lecz nie jedyny) jego plus.