Kosmos 1999: Alpha Child ? recenzja (odcinek 1×09)

Tym razem epizod zaczyna się dość nietypowo, bo od porodu. Takiego zwykłego, naturalnego, jednak na bazie księżycowej Alfa jest to spore wydarzenie. Trochę mnie co prawda dziwi pewna nerwowość i stres związany z tym wydarzeniem, ale nie takie rzeczy widziałem w tym serialu (nie jest to komplement). Tak czy owak dziecko się rodzi, ale okazuję się, że rośnie nadnaturalnie szybko. Już po paru dniach osiąga poziom 7 -latka i biega swobodnie po całej bazie. Można by tutaj oczywiście się zastanowić, czy pozwalanie dziecku na wchodzenie dosłownie wszędzie i tłumaczenie mu zasad ochrony itp jest sensowne, ale co tam. Następnie się okazuję, że to dziecko, to tak naprawdę obcy (może jednak warto było się zainteresować szybkim rozwojem chłopca?), który w ten sposób poznał wszystkie tajemnice Alfy, a teraz postanawia zabić jej mieszkańców, bo gonią go jego koledzy… no niestety nie mam dobrych wieści. Nadal ogląda się to ciężko, wręcz masakrycznie. Fabuła nie wciąga a bohaterowie są nadal irytujący i zachowuję się bezmyślnie. A to dopiero 7 odcinek… Przyznam się wam, że boję się odpalić kolejny…