Kosmos 1999: Black Sun ? recenzja (odcinek 1×04)

Tym razem scenarzyści poszli ostro po bandzie. Serio, jest naprawdę grubo… Fabuła odcinka jest taka: księżyc napotyka na swe drodze czarne słońce (prawdopodobnie chodzi o czarną dziurę) która zasysa energię oraz wszelkie ciała stałe. Niestety nie sposób jej ominąć więc dowódca Koenig wysyła 6 ludzi (3obiety i 3 mężczyzn) aby się ewakuowali a potem stworzyli na nowo rasę ludzką. No i tu mamy pierwszy zgrzyt. Ludzkość przecież przetrwała na Ziemi!!! A nawet jeśli chodziło tylko o ocalenie części ludności z bazy Alpha, to gdzie na Belenosa mieliby lecieć? Przecież dwa odcinki wcześniej widzieliśmy plan ewakuacji całej załogi. Więc jeśli w pobliżu była planeta do zamieszkania, to nic nie szkodziło, aby wszyscy się tam przenieśli… No ale to jeszcze nic. Podczas gdy ocalała szóstka szybuje sobie niedaleko naszego Księżyca, w bazie dowódca wraz z Victorem, raczą się alkoholem,szykując się na śmierć. Wtedy gdy czarna dziura pochłania księżyc, nasi dzielni załoganci przenoszą się jakby do innego wymiaru, zaczynają znikać, starzeć się, a przede wszystkim do Victora dociera, że wszechświat to coś na kształt żywego organizmu, gdzie każda gwiazda to pojedyncze komórki. Następnie w tym stanie rozmawiają z (prawdopodobnie) kosmosem. I mówię to całkowicie serio. Pojawia się głos, z którym rozmawiają. Gdy on znika, baza Alpha, wraz z księżycem pojawia się znowu w kosmosie. Co więcej razem z nim pojawia się wahadłowiec „Orzeł” wraz z szóstką ludzi mimo, że lecieli w przeciwnym kierunku ale jak stwierdzają, „coś ich przywiodło”. Prawdopodobnie, żeby już pójść ostatecznie po bandzie Victor stwierdza, że przenieśli się na drugi koniec wszechświata. Tak moi drodzy, nie galaktyki tylko wszechświata a stwierdza to po widoku za oknem. Sam nie wiem jak ocenić ten odcinek. Z jednej strony doceniam podejście scenarzystów z mistycyzmem, kompletnie nieznanym kosmosem, w którym panują siły jakie nam się nie śniły. Z drugiej strony jednak koncepcja, boskiej myśli jest nie do końca dla mnie. Dodatkowo, akcja z drugą stroną wszechświata….Ogląda się całkiem nieźle i autentycznie jestem ciekaw co jeszcze przyniesie nam wyobraźnia scenarzystów. Chociaż prosiłbym o odrobinę mniej mistyki.