Kosmos 1999: Matter of Life and Death ? recenzja (odcinek 1×02)

W drugim odcinku serialu, scenarzyści pokazują się z bardzo ciekawej strony. Reprezentują oni bowiem (przynajmniej w tym odcinku) troszkę inne podejście do kosmosu niż na przykład Star Trek. Zamiast bowiem napotykać humanoidalnych obcych, mamy do czynienia z nieznaną i nieposkromioną siłą. No ale po kolei. Nasza dzielna załoga, napotyka na swoim kursie planetę, którą komputer nazywa „Terra Nova” i świetnie nadająca się do kolonizacji. Ponieważ, jak pamiętamy załoga nie panuję na lotem księżyca, ma określony czas aby wylądować Orłem, sprawdzić planetę i ewentualnie zarządzić ewakuację. Wysyła więc prom, który wraca po małych problemach ale z dodatkowym pasażerem. Nie jest to żaden 8 pasażer Orła tylko zaginiony mąż pani doktor który wyruszył z misją kosmiczną i słuch o nim zaginął. W tym momencie zaczyna się najlepsze: okazuję się, że jest to człowiek tylko przy swej żonie a gdy tej brakuje, żaden skan nie pokazuję czynności ludzkich. W pewnym momencie dowiadujemy się, że na tej planecie grasuję potężna siła, zwana tutaj Antymaterią. A mężczyzna był wysłany z ostrzeżeniem. Rzecz jasna załoga bazy Alpha nie decyduję się zostać na tej niegościnnej planecie. Odcinek moim zdaniem na plus. Przede wszystkim za to właśnie inne podejście do eksploracji kosmosu. Jest on tutaj nie tylko nieprzyjazny i groźny ale również tajemniczy. Sam epizod jest ciekawy i sprawia, że jestem zaciekawiony co będzie dalej. No i pozwala nam lepiej poznać panią doktor Helenę a rozwój postaci jest czymś co potrafi mnie przykuć do ekranu. Polecam.