Star Trek TOS: Journey to Babel – recenzja (odcinek 2×15)

Enterprise w misji dyplomatycznej. No i fajnie. zasadniczo pierwszy raz mamy do czynienia z tego typu misją. Dotychczas kapitan Kirk napotykał groźnych obcych, a z dowództwem Federacji łączył się co najwyżej żeby przekazać co takiego uczynił. Tym razem scenarzyści postanowili nam ukazać inne oblicze flagowego statku oraz tez inne (dyplomatyczne) zdolności. Widzimy tutaj całą masę federacyjnych ras, czyli między innymi Andorian, Tellarytów czy Wolkan. Mamy tu świetne rozwinięcie tych ras, zaświadczam, że po obejrzeniu tego odcinka będziemy lepiej rozumieli zależności w Federacji. Dodatkowo reprezentantem spiczastouchych jest niejaki Sarek, czyli ojciec Spocka. Ich scena spotkania jest naprawdę przejmująca, a do tego mina Kirka, gdy dowiaduję się, że są spokrewnieni – bezcenna (chociaż kapitan statku powinien wiedzieć takie rzeczy). Poznajemy też jego matkę a to spotkanie pozwala nam lepiej poznać pierwszego oficera Enterprise. Dodatkowo scenarzyści umieścili tutaj dość ciekawą intrygę, która jest dość mocno umiejscowiona w konflikcie Tellaryci vs Andorianie. Tak więc gorąco zachęcam do obejrzenia tego bardzo ciekawego odcinka TOSa.