Kosmos 1999: Breakaway – recenzja (odcinek 1×01)

Pod wpływem nostalgii, postanowiłem przypomnieć sobie, jeden z seriali mego dzieciństwa czyli Kosmos 1999. Od razu się przyznaję, że niewiele z niego pamiętam, więc recenzje będą pisane przez kogoś kto zupełnie nie zna dalszej historii. Pierwszy odcinek wprowadza nas w wykreowany świat. Dowiadujemy się, że na księżycu powstałą wielka baza o nazwie Alpha gdzie między innymi składuje się odpady radioaktywne. Ludzkość planuje również podróż w kosmos na planetę o nazwie Meta. Ponieważ na stacji rozpanoszył się wirus, zabijający astronautów na księżycu do bazy Alpha zostaje wysłany nowy dowódca John Koenig, który póki co jest nijaki. Zresztą tak jak pozostali bohaterowie. Niestety pilot nie pokazał ani jednej postaci, która mocno wryłaby się w pamięć. Prawdopodobnie dlatego, że scenarzyści byli bardziej skupieni na wyjaśnieniu tajemniczego wirusa (niestety nastąpiło to zbyt szybko i było zbyt dziwne) oraz faktu, w jaki sposób księżyc urwał się z naszej orbity i zaczął swobodnie krążyć w przestrzeni kosmicznej. Wyjaśnienie tego jest mega dziwne i podejrzewam, że obecnie ten numer by nie przeszedł. Uznajmy, że po prostu odpadki radioaktywne wybuchły i zadziały jak silnik rakietowy, (nie pytać). Co nie zmienia faktu, że zaczęły mnie interesować pewne aspekty tej historii. Czy na bazie Alpha starczy tlenu? Zapasów? Jak rozwiną się relacje postaci? Na te pytanie uzyskacie odpowiedzi w następnych recenzjach.

P. S. Tak, wahadłowiec stacji księżycowej zwany „Orłem” pamiętam lepiej z programu edukacyjnego „Przybysze z Matplanety”. Ktoś to jeszcze pamięta?