Star Trek TOS: Metamorphosis – recenzja (odcinek 2×02)

Drugi odcinek tego sezonu to totalna rehabilitacja za poprzedni epizod. Tym razem dostajemy świetną, interesującą historię przy okazji poszerzającą naszą wiedzę o uniwersum. Kirk i Spock odnajdują bowiem legendarnego człowieka a mianowicie samego Cochrane’a. Tego samego którego poznaliśmy w serialu „Enterprise” – twórcę napędu WARP. Pojawia się tutaj co prawda pewna nieścisłość, mianowicie Kirk twierdzi, że Cochrane pochodzi z Alfa Centauri i jest bohaterem całej galaktyki. No cóż tak to już bywa w TOSie, że część faktów nijak się ma do tego co się dzieje w innych seriach. Wracając do epizodu to mamy tutaj Cochrane’a oraz dziwną gazową istotę która go odmłodziła oraz się w nim zakochała. Dalej mamy już standard. Kirk najpierw próbuje tę istotę zniszczyć a potem przegadać. No cóż taki urok tego serialu, że co w drugim odcinku słyszymy peany na cześć ludzkości oraz naszych uczuć. Rzecz jasna miłość zwycięża i gazowa istota zmienia się w człowieka i zostaje z Cochrane na tajemniczej planecie. Ogląda się to całkiem dobrze, odcinek poszerza naszą wiedzę o uniwersum a w porównaniu do poprzedniego odcinka to istny majstersztyk. Tak więc zapraszam do oglądania i wysłuchania kolejnej przemowy Jamesa T. Kirka.