Star Trek TOS: The Devil in the Dark ? recenzja (odcinek 1×26)

Na planecie górniczej giną ludzie. Tajemniczy potwór zabija górników i od razu ucieka. Na ratunek zostaje przysłany statek Enterprise. Kirk wraz ze Spockiem szybko odkrywają prawdę jaką jest istnienie krzemowej formy życia. Cenie ten odcinek za pomysł. Wreszcie ktoś wpadł na na to, że kosmitą niekoniecznie musi być istota o dwóch rączkach i dwóch nóżkach. To co scenarzyści nam tutaj zaoferowali to coś naprawdę niesamowitego a mianowicie, dosłownie stwora, który wygląda jak wielki stos kamieni. Przez większość odcinka trwa polowanie na niego, co mocno kojarzyło mi się z „Obcym”.Te wąskie korytarze, strach przed nieznanym, to coś co naprawdę udało się w tym odcinku. Niestety nie wszystko jest tu idealne. Samo spotkanie Horty ze Spockiem jest lekko zabawne a gra aktorska Nimoya… No cóż powiedzieć, że lekko przesadził to nic nie powiedzieć. Tak samo lekko dobijający  jest pomysł, aby doktor McCoy leczył potwora za pomocą cementu. Trochę szkoda bo przy odrobinie chęci mielibyśmy wyjątkowo udany odcinek. A tak twórcy zatrzymali się gdzieś po środku. Niby pomysł ciekawy, świetny klimat no i wreszcie nie humanoidalny obcy, ale jednocześnie wkradło się trochę nudy i głupotek. Mimo to myślę, że warto się z nim zapoznać chociażby żeby zobaczyć krzemową formę życia (albo pośmiać się z McCoya budowniczego).