Star Trek TOS: Arena ? recenzja (odcinek 1×19)

Tak, oto doszliśmy do jednego z najsłynniejszych odcinków Star Treka. Podczas pościgu za wrogiem Enterprise napotyka na potężną rasę (jak zazwyczaj) Metronów którzy porywają kapitana Kirka, kapitana wrogiego okrętu i każą im stoczyć pojedynek na śmierć i życie. Wygrany uratuje swoją załogę, przegrany zaś zostanie zniszczony. Tajemniczym wrogiem okazuję się Gorn, czyli gadopodobna rasa. Odcinek ten jest słynny właśnie ze względu na tę rasę która mimo, że już jej nie zobaczymy zdobyła mnóstwo sympatyków (nawet wśród załogantów P.I.F.K.A.). Jednak słynniejsza jest bitwa pomiędzy Kirkiem a Gornem. Trwająca prawie 20 minut batalia jest klasycznym przykładem jak nie należy tego robić. Powolne ruchy Gorna i wielkie wysiłki Kirka szybko stały się obiektem żartów i parodii. Co więcej aby ostatecznie wygrać pojedynek Kirk konstruuje rakietę która wzbudziła zainteresowanie nawet słynnych pogromców mitów. Czy to oznacza, że odcinek jest zły i nie wart obejrzenia? No cóż, jest to epizod słaby. Mimo to moim skromnym zdaniem każdy szanujący się fan sci -fi (nie tylko Star Treka) powinien go obejrzeć. Dlaczego? Chociażby po to, żeby dowiedzieć się z czego żartuje Futurama, South Park czy Simpsonowie. Po za tym warto zobaczyć jak to się robiło w latach 60. Zasadniczo polecam ,mimo, że musicie się przygotować na niekontrolowane wybuchy śmiechu.