Star Trek TOS: The Menagerie Part I, Part II ? recenzja (odcinek 1×15,1×16)

Tym razem scenarzyści TOSa zaszaleli, w efekcie czego otrzymaliśmy jedne z najlepszych jeśli nie najlepszy, odcinek serialu. Przede wszystkim widzimy tu Spocka, który postanawia złamać prawo dla swojego byłego kapitana (Pike) i robi to w genialny sposób, manipulując faktami jak i samym kapitanem Kirkiem. Jest to o tyle ciekawe, że wreszcie widzimy jego „ludzką” stronę, mimo, że sam się tego wypiera. Cała akcja dotyczy właśnie kapitana Pike’a, który po wypadku jest sparaliżowany, a Spock postanawia porwać go i zawieźć na planetę Talos IV. Tak moi drodzy, dokładnie tę samą, którą widzieliśmy w niewyemitowanym prologu. Między innymi za to właśnie uwielbiam ten odcinek. Kładzie on pewne podwaliny pod istnienie w miarę spójnego uniwersum. Okazuję się, że Pike był kapitanem Enterprise, a wydarzenia znane z „The Cage” miały rzeczywiście miejsce. Teraz zostały nam przypomniane, co sprawia to, że ten star trekowy świat żyje. Do tego należy dołożyć wciągający scenariusz i mamy naprawdę dobry odcinek. Co prawda trochę dziwne jest anulowanie kary i wypuszczenie Pike’a przez naczelne dowództwo floty, ale myślę, że to akurat jestem im wstanie to wybaczyć. Trzeba też dodać dziwną kapsułę Pike’a i pikanie zamiast mówienia co na stałe wdarło się do kultury masowej i zostało sparodiowane chyba wszędzie, gdzie tylko można. Świetna zabawa przy bardzo ciekawym odcinku pokazującym inną twarz Spocka. Jestem za.