Star Trek TOS: Court Martial ? recenzja (odcinek 1×14)

Tym razem, scenarzyści się postarali i to bardzo. Obowiązkowy epizod dla każdego fana serii. Fabuła idzie tak: Kirk przylatuję na stację kosmiczna zdać raport z pewnej sytuacji, w której zmarł jeden z załogantów. Jak się okazuję, jego zeznania, nie zgadzają się z zapisem komputera na temat tego wydarzenia. Dlatego Kirk zostaje postawiony przed wyborem: zrezygnować ze służby w kosmosie albo poddać się sądowi polowemu. Rzecz jasna decyduję się na proces. Jest to świetne, bo poznajemy procedury rządzące Gwiezdną Flotą. Okazuję się, że kapitan musi tłumaczyć się ze swoich decyzji a na statku jest cały czas obecny monitoring kontrolujący wydarzenia. Dla mnie, jest to coś rewelacyjnego. Dodatkowo, dowiadujemy się, jakim poważaniem cieszą się kapitanowie statków gwiezdnych. To właśnie po to by rola dowódcy okrętu nie straciła prestiżu, Kirk jest proszony o odpuszczenie sprawy i opuszczenie stanowiska. Skoro już jesteśmy przy naszym kapitanie – w tym epizodzie poznajemy jego dawną miłość oraz dość bogatą przeszłość w Gwiezdnej Flocie (dość długo trwa wymienianie wszystkich oznaczeń które zdobył). Dodatkowo pokazany proces i świetnie pokazany Spock jako chłodny i logiczny umysł ,który de facto dzięki tym cechom ratuję Kirka. Co prawda sama końcówka może zawieść, ale pamiętajmy, że to serial z lat 60. Tak więc, gorąco polecam ten odcinek, dzięki któremu dowiemy o procedurach Gwiezdnej Floty oraz przeszłości kapitana Kirka.