Spotkanie kwietniowe 2017

8 kwietnia o 18:00 zapraszamy do Starego Browaru na pierwsze wiosenne w tym roku spotkanie Poznańskiego Instytutu Fanów Kosmicznych Odysei. Jak zawsze zapewniamy iście geekowską atmosferę. Tradycyjnie nie zabraknie dyskusji na tematy fantastyczne, głównym na pewno będzie Ghost In The Shell, jako że później wybieramy się do kina na seans właśnie tego tytułu.

dalej „Spotkanie kwietniowe 2017”

Star Trek TOS: The Galileo Seven – recenzja (odcinek 1×13)

Bardzo ciekawy odcinek ze względu na rozwój postaci Spocka. Tutaj bowiem, po raz pierwszy obejmuje dowództwo nad zwiadem i niestety w wyniku awarii promu zostaje postawiony w sytuacji kryzysowej. Jest to bardzo interesujące zwłaszcza, że w poprzednich odcinkach nasz półwolkanin zachowywał się z wyższością wobec kapitana a teraz możemy sprawdzić jak sam sprawdzi się w roli dowódcy. Niestety dla wszystkich fanów Spocka, nie radzi on sobie zbyt dobrze.  Okazuję się bowiem, że logika, której ślepo wierzy nie do końca sprawdza się podczas dowodzenia, a już podczas sytuacji kryzysowej w ogóle nie daje rady. Wystarczy tylko wspomnieć, że postanowił pozbyć się zbędnego balastu w postaci członków załogi. Z kolei na USS Enterprise widzimy rywalizację pomiędzy Kirkiem a komisarzem, który chce zmusić naszego kapitana do opuszczenia swoich. Najbardziej intrygująca jest końcówka, gdy Spock zachowuje się spontanicznie, dzięki czemu ratuje swój zespół. Pokazuje to dobitnie, że do tego żeby dobrze dowodzić, potrzebny jest pierwiastek emocjonalny a nie tyko samo szkiełko i oko. Same wydarzenia podczas zwiadu są mało interesujące, jednak właśnie ta otoczka wszystko rekompensuje. Odcinek ciekawy, sporo wnoszący do uniwersum Star Treka i ogólnie do kwestii przywództwa. Polecam.

Star Trek TOS: The Consience of the King – recenzja (odcinek 1×12)

Mistrzowski odcinek TOSa. Nie tylko dlatego, że sama fabuła jest dość interesująca i trochę kryminalna. Przede wszystkim ten epizod w świetny sposób tworzy świat Star Treka. Dowiadujemy się w nim co nie co o przeszłości Kirka i jednego z załogantów ale również o pewnej planecie (Tarsus IV) i o jej historii. Okazuję się bowiem, że rządzący tam gubernator Kodos, w sytuacji kryzysowej okazał się okrutnym psychopatą, dzięki czemu zyskał przydomek „kat” a świadkiem tego był właśnie przyszły kapitan Enterprise. Teraz już po kilkudziesięciu latach Kirk natyka się na pewną trupę aktorską, w której prym wiedzie osobnik łudząco podobny do Kodosa. Tutaj zaczyna się główna zagadka epizodu. Czy przywódca trupy jest „katem”? A może to tylko przypadkowe podobieństwo? Niestety jak dla mnie ten twist jest ujawniony zdecydowanie zbyt szybko. Również tajemnica morderstw jest dość oczywista i ciężko nas tym zaskoczyć. Lekko dziwnym pomysłem jest też to, aby ukrywający się ludobójca latał po całym kwadrancie i występował na scenach. Musicie przyznać, że dość dziwny sposób schowania się przed ludzkością. Jednak końcowe rozterki Kodosa, gdy tłumaczy swoje zachowanie i widać jego ból, wynagradzają nam te minusy oraz skutecznie tworzy rozbudowaną postać. No i przede wszystkim za tworzenie realnego świata ogromny plus dla scenarzystów. Polecam.

Star Trek TOS: Miri – recenzja (odcinek 1×11)

Kolejny odcinek serialu, który ma ciekawą fabułę ale nie ustrzegł się dziwnych pomysłów z lat 60. Na początek plusy czyli historia. Załoga przybywa na planetę na której mieszkańcy badali sposób na przedłużenie życia, jednak w wyniku błędu, osobniki owszem starzeją się wolniej jednak po okresie dojrzewania zapadają na dziwną chorobę i giną. Skutkiem tego, całe społeczeństwo składa się z młodzieży oraz dzieci i nie ma ani jednego dorosłego. Na chorobę zapada też nasza załoga więc rozpoczyna się wyścig z czasem o wynalezienie szczepionki. Historia ciekawa i mimo, że obecnie widzieliśmy ten motyw z milion razy (został genialnie sparodiowany w jednym z odcinków South Park) w momencie premiery był dość przełomowy. Niestety odcinek ma swoje wady i to dość mocne. Przede wszystkim akcja dzieje się na planecie łudząco podobnej do Ziemi, z podobną architekturą i zwyczajami. Dzieci nawet chcą wzywać policję. Niestety nie po to jednak się ogląda Star Trek aby oglądać naszą planetę. Chcemy iść dalej, gdzie obce cywilizacje? Gdzie tereny gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek? Po za tym znowu okazuję się, że kapitan Kirk jest dobry na wszystko a każdy obcy płci odmiennej wystarczy, że na niego spojrzy i już jest zakochany. Pani kancelistka nawet prosi tutaj aby spojrzał na jej nogi bo ona bardzo to lubi… to są niestety elementy które bardzo się zestarzały w tym serialu i czasami może to trochę odrzucać. Tutaj na szczęście sam pomysł jest na tyle ciekawy i interesujący, że można mu wybaczyć te błędy.

Kino z Pifkiem, czyli marcowe spotkanie dodatkowe

Marzec rozpieszcza nas kinowymi pozycjami science-fiction, żal ominąć taki tytuł jak Life, który w zwiastunach prezentuje się bardzo interesująco, dlatego załoga PIFKA nie mogła sobie tego filmu odpuścić.

Wybieramy się na pewno 29 marca do Kinepolis, dokładną godzina seansu podamy, gdy będzie dostępny harmonogram na kolejny tydzień. Na pewno celujemy w termin między godziną 19:00 a 21:00.

Aktualizacja: Seans rozpoczyna się o 20:20. Zapraszamy!

Star Trek TOS: Dagger of the Mind – recenzja (odcinek 1×10)

Kolejny ciekawy odcinek TOSa. Tym razem Kirk trafia do kolonii karnej (nie jako więzień) i tam odkrywa niecne działania doktora Adamsa, który przy pomocy maszyny hipnotyzuje ludzi. Cały szkopuł jest w tym, że maszyna powinna służyć do resocjalizacji więźniów a nie do tworzenia bezmyślnych i posłusznych kopii. Delikatnie zahaczamy tutaj o problem etyczny hipnozy i tego jak ludzie mogą takie coś wykorzystać. W dobrych rękach mielibyśmy resocjalizację idealną, przeprogramowanych ludzi, aby nie czynili już nigdy zła ani nie łamali prawa. Jednak w rękach szaleńca albo kogoś niegodziwego może dojść do tragedii. Co ciekawe widzimy tu pierwszy raz w TOSie wolkańskie połączenie jaźni (przedtem widzieliśmy to w „Enterprise”, ale nie zapominajmy, który serial był wcześniej nakręcony) oraz kolejny raz słyszymy o wyższości Wolkan nad ludźmi. Oczywiście nie mogło zabraknąć motywu miłosnego Kirk z kimś z załogi/obcym/androidem. Tym razem mamy panią psycholog, która wpatruję się cielęcymi oczyma w kapitana, który potem przy pomocy maszyny zostaję zahipnotyzowany, aby ją kochać. Na uwagę zasługuję zwłaszcza reakcja Spocka na tę informację.Co ciekawe to właśnie ta pani psycholog bawi się tutaj w „Johna McLaine” i czołga się szybami wentylacyjnymi, aby uratować Kirka. W latach 60 pokazanie kobiety działającej w ten sposób było delikatnie mówiąc przełomowe. Dodam jeszcze, że ten epizod został genialnie sparodiowany w serialu „South Park”. Tak więc podsumowując mamy tu ciekawy fabularnie odcinek, który z czystym sumieniem mogę polecić.

Spotkanie marcowe 2017

W najbliższą sobotę o 18:00 zapraszamy do Starego Browaru na comiesięczne spotkanie z PIFKiem oraz wspólne wyjście do kina. Na pewno nie zabraknie dyskusji na temat Logana, który na załogantach zrobił spore (pozytywne) wrażenie. Piątkowa premiera Iron Fista na Netflixie na pewno też nie pozostanie bez echa.

Nie zabraknie też z pewnością ostrej dyskusji na temat wyższości uniwersum Pacific Rim nad uniwersum Godzilli/Konga lub odwrotnie. A to z powodu filmu na który wybieramy się do kina, czyli „Konga”. Seans w Starym Browarze jest o 20:30
dalej „Spotkanie marcowe 2017”

Star Trek TOS: What Are Little Girls Made Of? – recenzja (odcinek 1×09)

Trochę dziwny odcinek TOSa. Mamy tu naukowca (narzeczonego siostry Chapel), który bada wymarłe cywilizacje pozaziemske. W trakcie tych badań natyka na technologię przenoszenia umysłu do stworzonego na swe podobieństwo androida. I to jest całkiem ciekawa fabuła zwłaszcza jak na lata 60. Niestety odcinek ten dość boleśnie też używa pewnych przestarzałych  motywów tak popularnych w tym serialu. Obecnie na przykład ciężko sobie wyobrazić żeńskiego Androida, który pod wpływem pocałunku kapitana Kirka odnajduję w sobie uczucia… Znajdziemy tutaj również tradycyjną pułapkę logiczną na androidy i maszyny ;). Również przekonanie Spocka, że coś jest nie tak, jest bardzo słabe i nieciekawe. Co prawda odcinek porusza pewne ciekawe kwestie (jak daleko można się posunąć, aby uzyskać nieśmiertelność, czy powinniśmy się sztucznie ulepszać), jednak jest to podane dość delikatne. W ogólnym rozrachunku oceniam ten odcinek jako średniak TOSowy. I pamietajcie: pocałunek Kirka jest dobry na wszystko 🙂