Star Trek TOS: The Enemy Within ? recenzja (odcinek 1×04)

W wyniku awarii transportera kapitan Kirk rozszczepia się na dwie osoby. Problem w tym, że również jego osobowość ulega rozdwojeniu i jeden Kirk to takie „ciepłe kluchy” a drugi rasowy samiec alfa aż do przesady. W tej historii to jednak nie gonitwa na statku za złym Kirkiem jest najważniejsza. Ponownie serial stawia nam trudne pytania. Co definiuje dobrego  dowódce? Co składa się na każdą osobę? Tak jak każdy z nas Kirk ma „mrocznego pasażera” który okiełznany daje mu pewność siebie, odwagę, zdecydowanie. Z kolei druga cześć daje zrozumienie, empatię i dobroć. Widzę tu spore podobieństwo do psychologicznej teorii o ID, które odzwierciedla naszą najbardziej prymitywną postać i Superego, którego zadaniem jest go hamować dzięki czemu mamy naszą osobowość. Nie wiem czy twórcy TOSa wzorowali się na niej, czy to po prostu przypadek, ale jest to kolejny odcinek, który zmusza nas do zastanowienia się nad sobą i nad istotą społeczeństwa. Po za tymi walorami mamy całkiem emocjonujący odcinek a nawet pokazanego dziwnego stwora z kosmosu, który również został rozszczepiony. Polecam.