Star Trek Enterprise: Affliction, Divergence – recenzja (odcinek 4×15, 4×16)

Te dwa odcinki uważam za bardzo ważne dla całego uniwersum Star Trek. Otóż, słowem wyjaśnienia, przed serialem Enterprise mieliśmy dość dziwną sytuację z Klingonami. Mianowicie, w nie do końca wytłumaczony sposób pomiędzy serialem TOS a pierwszym filmem kinowym najbardziej wojowniczej rasie w naszym kwadrancie wyrosły tak charakterystyczne dla nich karby na czole. Dopiero te dwa odcinki wyjaśniają nam skąd one się wzięły i dlaczego potem znikają. Podpowiem tylko, że ma to dużo wspólnego z augmentami, których poznaliśmy też w tym sezonie. Jest też drugi wątek bezpośrednio powiązany z tym klingońskim. Znów spróbuje was delikatnie wprowadzić w sytuację. Otóż w serialu Deep Space Nine, w pewnym momencie dowiadujemy się, że istnieje coś takiego jak sekcja 31. Jest to coś w stylu tajnego wywiadu Federacji, zajmującego się operacjami na granicy legalności i etyki. Oczywiście w czasach kapitana Archera nie było jeszcze Federacji a więc i ta sekcja istnieć nie mogła. Poznajemy tu jednak tajny wywiad floty, czyli prawdopodobnego protoplastę słynnej, tajemniczej sekcji. Odcinki bardzo ciekawe i warte obejrzenia. Za tworzenie w miarę spójnej historii dla całej serii należy się scenarzystom wielki plus. Polecam.