Star Trek Enterprise sezon trzeci ? podsumowanie

Dziwny to sezon. Z jednej strony scenarzyści chcieli zrobić serial „po nowemu”, czyli dać nam jedna wielką spójną historię zamiast „one story, one week”. Jednak wyraźnie widać, że sam pomysł z Xindii starczył na maksymalnie 10 odcinków. Stąd wzięły się takie dziwne rzeczy jak tragiczny „Extinction” czy jeszcze gorszy „North Star”. Te dwa odcinki są tak tragicznie złe, że uważam je za najgorsze w całej serii. O ile lepiej by było gdyby ten sezon liczył zamiast 24 odcinków właśnie 10, ale mocniej skupione na historii. Sam motyw z Xindii uważam za pozytyw mimo tego, że wg Danielsa w oryginalnej linii czasowej ich atak nie nastąpił, wiec powinien zmienić naszą historię. Być może, gdy wojna temporalna się zakończy (wreszcie), wszystko się wyrówna. Tu chciałbym coś wyjaśnić. Osobiście uważam sam pomysł wojny temporalnej za ciekawą idee. Jednak jej wykonanie, delikatnie mówiąc, zawodzi. Może lepiej byłoby gdybyśmy cały serial oglądali z perspektywy Danielsa czyli agenta czasu? Niestety mam wrażenie, że ta forma tej wojny wprowadza lekki chaos. Z pozytywów trzeciego sezonu, trzeba jeszcze dodać motyw T’Pol, jej uzależnienia i jej emocje. Bardzo ciekawe rozwinięcie postaci. Tak samo jak dobrym motywem było wprowadzenie komandosów i rozdźwięk pomiędzy warstwą militarną a naukową.  Niestety nie obyło się w tym sezonie bez zrzynek i to z własnej serii. Zainteresowanych odsyłam do recenzji odcinków. Szukajcie a znajdziecie 🙂 Podsumowując uważam trzeci sezon za niewykorzystany potencjał. Mogło być lepiej ale też, trzeba się cieszyć z tego co się ma.