Rajska pułapka ? recenzja książki

Pierwsza cześć trylogii o jednej z najsłynniejszych postaci uniwersum Star Wars czyli Hanie Solo. Poznajemy tutaj jego bardzo trudne dzieciństwo, dowiadujemy się, że musiał żebrać na różnych planetach porwany za młodu przez sadystę. Co ciekawe, na pokładzie statku tego tyrana (niejakiego Shrike’a) miał tylko jedną przyjaciółkę – Dewlannę rasy Wookiee. Książka posiada bardzo ciekawą konstrukcję bowiem o tym co przed chwilą napisałem dowiadujemy się ze wspomnień Hana uciekającego z pokładu „Farciarza” na tytułową rajską pułapkę. Trafia on na planetę o nazwie Ilezja, gdzie istoty z rasy Tilanda’Til udają pielgrzymów, aby zniewolić ludzi do pracy w kopalni, a faktyczną władzę sprawują Huttowie. Han zaś zatrudnia się tam jako pilot, aby zarobić na naukę w Imperialnej Akademii. Dalszą cześć fabuły można łatwo przewidzieć. Oczywiście Solo postanawia pokrzyżować plany Tilanda’Til, pojawia się kobieta i romans a na koniec Han dostaje się do wymarzonej Akademii. Jednak jest w tej książce coś co mocno przykuwa uwagę czytelnika. Być może jest to główny bohater któremu z całego serca kibicujemy, może otoczka awanturniczo-przygodowa, którą tak lekko i przyjemni się czyta. Pozycja naprawdę ciekawa i pozwalająca nam lepiej zrozumieć tak ważną postać dla tego świata. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, byłaby to końcówka, która niebezpiecznie mocno zbliżyła się do opowieści w stylu „na wspólnej” i była zbyt rozciągnięta. Jednak mimo to czyta się to świetnie, lekko i naprawdę pozwala lepiej poznać najsłynniejszego przemytnika galaktyki.