Westworld – recenzja filmu

Ponieważ wszyscy z niecierpliwością czekamy na finał pierwszego sezonu, fenomenalnego serialu „Westworld” postanowiłem zrecenzować dla was filmowy pierwowzór będący inspiracją dla produkcji HBO. Film ten jest niesamowicie krótki (niecałe 1,5h) a mimo to upchnięto w nim masę akcji.

Na samym początku poznajemy firmę Delos. Prowadzi ona specyficzny park rozrywki, w którym za zaledwie 1000$ dziennie możemy spędzić czas w realiach dzikiego zachodu, średniowiecza oraz starożytnego Rzymu. Widzimy jak dwóch mężczyzn przybywa do światu dzikiego zachodu, z czego jeden już bywał w parku, a drugi to totalny żółtodziób. W parku, podobnie jak w serialu są obecne roboty, których jedynym zadaniem jest umilenie gościom wizyty w zależności od preferencji. Jedni wolą się strzelać, inni uprawiać sex – innymi słowy co kto lubi. Oczywiście jak to można przewidzieć dość szybko coś się psuje i roboty zaczynają atakować ludzi.

Nie będę was oszukiwał, jest to film specyficzny i to bardzo. Przez pierwszą godzinę wszystko jest w miarę poprawne, ale scenariusz się załamuje w momencie buntu maszyn. Nagle wszystko pustoszeje, a my przez dobre pół godziny oglądamy gonitwę głównego bohatera z niesamowitym Yule Brynnerem w roli rewolwerowca. Niestety nie obyło się też bez dziwnych błędów. Na początku filmu słyszymy, że rewolwery to prawdziwa broń z czujnikiem ciepła przez co nie można zastrzelić drugiego gościa. Pojawia się zatem pytanie jak nasz główny oponent mógł zacząć zabijać ludzi? Czyżby usunął ogranicznik z broni? Podobnie zastanawiałem się jakie zabezpieczenie jest w świecie średniowiecza przed nadzianiem gościa na miecz? No i podstawowe pytanie: co się popsuło w parku? Jednak przy tym wszystkim film ogląda się bardzo dobrze mimo upływu lat. Nadal potrafi zainteresować swoja wizją, aczkolwiek trochę żałuje, że Crichton czyli pomysłodawca „Parku Jurajskiego” nie poczekał z realizacją na Spielberga. Z jego reżyserią i poczuciem widowiska film prawdopodobnie by miażdżył. Jednak mimo to polecam. Film w końcu wywarł wielki wpływ na popkulturę i doczekał się wielu adaptacji, oraz stał się inspiracją dla wielu produkcji. Jako ciekawostkę powiem wam, że motyw takiego parku pojawił się nawet serialu animowanym Scooby-doo. Kolejną ciekawostką jest fakt, że w tym filmie po raz pierwszy użyto tak nam znane CGI. Otóż efekt oczu rewolwerowca był w całości generowany przez komputer. W 1973 stworzenie takiego efektu trwało 8 godzin, obecnie zaś można by to zrobić komórką. Proponuję też, żeby każdy fan Star Treka przyjrzał się pannie Carrie. Podsumowując jest to film specyficzny i nietypowy, jednak uważam, że każdy fan sci-fi powinien go znać.