Star Trek Enterprise: Countdown ? recenzja (odcinek 3×23)

W zasadzie to cały odcinek można by streścić jednym zdaniem: pogoń za bronią. No ale przed pogonią Archer musi przekonać do siebie wodnych Xindii (którzy, co ciekawe mają najlepsze statki z całej floty Xindii) co już jest wyzwaniem. Dopiero obietnica zniszczenia kul zmienia nastawienie wodnych. Ciekawie też dzieje się na broni porwanej przez gadów. Okazuję się, że porwano Hoshi tylko (albo aż) po to żeby złamała kody do aktywacji broni i mimo, że początkowo nasza dzielna tłumaczka stara się opierać to pod koniec gady osiągają swój cel. Tymczasem na Enterprise Reed dogaduję sie wreszcie z dowódcą komandosów ale mimo końcowej walki i odzyskania Hoshi, Ziemia jest nadal w niebezpieczeństwie. Załoga Enterprise zaś musi się rozdzielić na drużynę która ma zniszczyć kule i ekipę która ma zatrzymać broń. Zasadniczo ten odcinek przesuwa ostateczna konfrontację o kolejny odcinek ale robi to udanie i wciągająco. Polecam.