Star Trek Enterprise: The Council ? recenzja (odcinek 3×22)

W tym odcinku, po spotkaniu z Degrą, Archer zostaje przedstawiony Radzie Xindii, gdzie pokazuję dowody na wrogie zamiary budowniczych kul, których nasi obecni wrogowie zwą „opiekunami”. Przyznaję, że jest to odcinek wciągający i bardzo interesujący. Widać tu mocne „trekowe” podejście do tematu, gdy Archer uparcie próbuję porozumieć się z wrogą nam rasą. Samo pokazywanie dowodów to jedno, a drugie to zachowanie członków Rady. Widzimy tu nieufność insektoidów i wrogie nastawienie gadów, chociaż w pewnym momencie i u nich widać zwątpienie. Ciekawie też wypadają „opiekunowie”, którzy wyraźnie się obawiają wpływu Archera na los Xindii. Gdy zaś w końcówce widzimy jaki los spotkał Degrę oraz porwanie broni przez gadów, jesteśmy pewni kto ich podpuścił do tego czynu. Do tego należy dołożyć porwanie Hoshi Sato, aby mieć całkiem konkretny odcinek. Scenarzyści jednak dali nam dodatkowo wątek komandosów pod dowództwem Reeda, których zadaniem jest dostanie się do jednej z kul i zdobycie dodatkowych informacji. Niestety jeden z komandosów ginie, co ma wpływ na Malcolma Reeda. I znowu scenarzystom udało się realistycznie oddać jego ból i złość na samego siebie. Odcinek mocny, ze świetną końcówką, która zachęca do obejrzenia kolejnego epizodu. I tylko Degry (którego bardzo polubiłem) żal.