Westworld – „Contrapasso” (sezon 1, odcinek 5, recenzja)

Zdążyłem już niejednokrotnie stwierdzić, że z każdym odcinkiem Westworld wciąga co raz bardziej i w przypadku Contrapasso nie jest inaczej. Najbardziej tym razem rozwinął się wątek Dolores i Williama, dzieje się też sporo u Faceta w Czerni oraz na zapleczu parku.

Dolores i William tym razem pozwalają nam się wczuć typowo w klasyczną przygodę na Dzikim Zachodzie. Jest strzelanina, napad, zwrot akcji, czyli wszystko to, czym nie pogardzi żaden miłośnik westernu. Jak akurat za takiego się nie uważam, ale historię oglądało się przyjemnie. Zarzut mam jedynie do kontrowersyjnej sceny orgii, która spowodowała swego czasu wybuch internetu. Nie chodzi jednak o to, że mam coś przeciwko pokazywaniu na ekranie orgii jako takiej, jednak w tym przypadku miałem wrażenie, że została ona wkomponowana na siłę w wątek. Rozumiem, że chcieli pokazać też jakich doznań można szukać w parku, bo przecież firma zrobi wszystko, aby klient był zadowolony i zostawił tutaj jak najwięcej pieniędzy, ale ja miałem odczucie, że scenarzyści wpakowali ją tutaj mocno na siłę. Poza tym, naprawdę wszystko tutaj grało, jest zwrot akcji, jest akcja, jest tajemnica i pociągnięcie tematu głównego, czyli mistycznego Labiryntu.

westworld_s01e05_01

Jak już wspomniałem nie darzę jakąś dużą sympatią wątku Faceta w Czerni i tutaj w głównej mierze też mnie jakoś nie powalił do momentu, kiedy nie doszło do konfrontacji z Doktorem Fordem. Generalnie, jak tylko na ekranie pojawia się Anthony Hopkins, jest dobrze. Postać przez niego grana to mój faworyt i nie zawodzi też w tym przypadku. Poza tym dowiadujemy się, dzięki temu niezwykłemu spotkaniu, kolejnych ciekawostek na temat Westworld, chociażby czym jest protokół Samarytanina wbudowany w kod hostów. Druga rzecz interesująca jaką w tym wątku można wyłuskać to sposób postępowania doświadczonego gracza z robotami. Facet w Czerni mimo, że nie ma dostępu do kodu, potrafi odpowiednią perswazją zmienić działanie hosta i wyprowadzić go z jego standardowej pętli zachowań.

westworld_s01e05_02

Natomiast na zapleczu dzieją się dwie ważne rzeczy. Po pierwsze Elsie drąży temat uszkodzonego, błąkającego się hosta z trzeciego odcinka. Okazuję się, że temat ma drugie, znacznie głębsze dno i zachowanie uszkodzonego robota nie było przypadkiem. Do tego, jak zawsze Elsie jest postacią, która daje trochę oddechu i wprowadza humor do serialu – tym razem nie było inaczej. Na koniec odcinka dostaliśmy natomiast dosyć mocnego cliffhangera związanego z Maeve, której twórcy specjalnie na złość widzom nie pokazywali przez cały epizod. Możemy się domyślać, że to ona będzie grała pierwsze skrzypce w kolejnym odcinku.

westworld_s01e05_03

Cóż mogę powiedzieć więcej w kwestii podsumowania, czego jeszcze nie napisałem w recenzjach poprzednich odcinków? Pozostaje mi znów powtórzyć się i stwierdzić, że kolejny odcinek trzyma niezwykle wysoki poziom. „Contrapasso” ma wiele drobnych smaczków i mniejszych scen, które powodują, że kolejny odcinek jest pasjonujący, jednak nie chciałem ich tutaj zdradzać, aby nie psuć Wam zabawy podczas oglądania Westworld, a serial jak na razie powinien być moim zdaniem lekturą obowiązkową wszystkich miłośników science-fiction. Nie brakuje tutaj kolejnych filozoficznych przemyśleń (tutaj jak zawsze niezawodny pozostaje Anthony Hopkins i grany przez niego doktor Ford) jak i rzuconych widzowi niejako od niechcenia kolejnych wskazówek na temat tajemnicy związanej z legendarnym Arnoldem. Jak zawsze polecam!