Star Trek Enterprise: The Forgotten ? recenzja (odcinek 3×20)

Na cztery odcinki przed końcem sezonu, dostaliśmy odcinek, który bardzo mocno koncentruje się na bohaterach zamiast na czystej akcji. Oczywiście jest to spory pozytyw o ile jest to zrobione dobrze. Tu na szczęście tak właśnie jest. Mamy więc ciąg dalszy historii uzależnienia T’Pol od trellium i wszystko wskazuję na to, że nasza piękna wolkanka już do końca swoich dni będzie musiała znosić tak nie lubiane przez jej rasę emocje. Mocniej natomiast jest zarysowany akcent Tripa. Od paru odcinków widzieliśmy już pewne problemy głównego inżyniera, ale dopiero tutaj widzimy ich eskalację. Gdy widzimy z jakim trudem próbuje napisać list do rodziców poległej towarzyszki, czujemy jego cierpienie i zwątpienie. Idąc dalej, gdy niewiele brakuję, aby pobił Degrę, jesteśmy w stanie doskonale go zrozumieć. Cieszę się też, że scenarzyści nie chcieli ciągnąć tego wątku na siłę i pod koniec tego odcinka widzimy jak Charles Tucker trzeci znajduję spokój. Po za tymi wątkami mamy jeszcze sprawę z Xindii a mianowicie Archer przedstawia Degrze i jego kompanowi dowody na pobyt gadów w naszej przeszłości  oraz na wrogie zamiary budowniczych kul. Miło się ogląda gdy kapitan przedstawia te dowody, zwłaszcza, że sami widzieliśmy jak je zdobywał.  Jeśli jesteście ciekawi czy przekonały one Degre zapraszam do obejrzenia odcinka. Powiem tylko, że zachowanie Degry potrafi zaskoczyć. Odcinek bardzo dobry mimo braku „szalonej” akcji.