Star Trek Enterprise: Hatchery ? recenzja (odcinek 3×17)

W tym odcinku nasza dzielna załoga odnajduje statek owadzich Xindi a tam ich wylęgarnie. W skutek kontaktu kapitana z owadzim jajem ogarnia go (kapitana) obsesja na punkcie młodych owadzich Xindi, co prowadzi do buntu wśród załogi. Już nie raz w tym serialu widzieliśmy jak komuś mówiąc kolokwialnie „odbija”. Raz nawet była to całą załoga. Tym razem jest to o tyle ciekawe, że wariuje tylko Archer, a jego argumenty początkowo brzmią sensownie (ludzkość nie zabija dzieci, to nie w naszym stylu). Potem, gdy już jego obsesja jest bardziej widoczna, ciekawa jest reakcja ludzi na statku. Jedni się dziwią, inni próbują przemówić mu do rozsądku. Koniec oczywiście dość łatwo przewidzieć, co nie zmienia faktu, że ogląda się ten odcinek bardzo dobrze. Niestety nie można też nie odnieść wrażenia, że po raz kolejny mamy po prostu przesunięcie ostatecznego konfliktu na następny epizod. Naprawdę wolałbym żeby sezon liczył chociażby 12 odcinków, ale w zamian za to nie było taki typowych „zapychaczy”, które nawet jeśli są ciekawe to mają za zadanie tylko przeciągnąć fabułę.