Westworld – The Adversary (sezon 1, odcinek 6, recenzja)

Tak jak podejrzewałem, głównym gwoździem programu szóstego odcinka Westworld jest wątek Maeve. Znów ląduje ona na zapleczu i zajmują się nią znani już pracownicy obsługi parku. Więcej szczegółów wolałbym nie zdradzać, ale uwierzcie mi, coraz trudniej pisać recenzję bez większych spoilerów. Dodam tylko, że wątek dostarcza widzowi fenomenalną scenę, kiedy Maeve zwiedza wszystkie piętra zaplecza parku i ogląda jak obsługa obchodzi się z hostami na różnych etapach ich przetwarzania. Na mnie ta sekwencja zrobiła ogromne wrażenie i oglądałem ją z zapartym tchem. Jak na razie jest to dla mnie najlepsza scena serialu. Gratulacje, za pomysł, jego realizację, grę Thandie Newton i nastrojową i jak zawsze niezawodną w tej produkcji muzykę. Jeśli Was ta scena nie ruszy to jesteście hostami, cylonami albo w ostateczności Wolkanami 😉

dalej „Westworld – The Adversary (sezon 1, odcinek 6, recenzja)”

Raport z listopadowego spotkania PIFKOwego (26.10.2016)

Listopad 2016 to dla nas ważny miesiąc, bo obchodzimy pierwszą rocznicę powstania naszego Instytutu. To dokładnie rok temu narodził się pomysł na stworzenie klubu science-fiction w naszym pięknym mieście. Również wtedy dopracowaliśmy szczegóły naszej działalności i, co bardzo ważne, powstała nazwa naszej organizacji. Dlatego w tym miesiącu postanowiliśmy jakoś wyjątkowo uczcić to nasze święto i wybraliśmy się na integrujący grupę bowling (a nawet dwa bowlingi, ale mniejsza o szczegóły 😀 ). Oczywiście poza kręglami, nie zabrakło tradycyjnego seansu kinowego oraz niekończących się geekowskich rozmów o tym co nas najbardziej interesuje, czyli rzecz jasna science-fiction.

dalej „Raport z listopadowego spotkania PIFKOwego (26.10.2016)”

Star Trek Enterprise: Countdown – recenzja (odcinek 3×23)

W zasadzie to cały odcinek można by streścić jednym zdaniem: pogoń za bronią. No ale przed pogonią Archer musi przekonać do siebie wodnych Xindii (którzy, co ciekawe mają najlepsze statki z całej floty Xindii) co już jest wyzwaniem. Dopiero obietnica zniszczenia kul zmienia nastawienie wodnych. Ciekawie też dzieje się na broni porwanej przez gadów. Okazuję się, że porwano Hoshi tylko (albo aż) po to żeby złamała kody do aktywacji broni i mimo, że początkowo nasza dzielna tłumaczka stara się opierać to pod koniec gady osiągają swój cel. Tymczasem na Enterprise Reed dogaduję sie wreszcie z dowódcą komandosów ale mimo końcowej walki i odzyskania Hoshi, Ziemia jest nadal w niebezpieczeństwie. Załoga Enterprise zaś musi się rozdzielić na drużynę która ma zniszczyć kule i ekipę która ma zatrzymać broń. Zasadniczo ten odcinek przesuwa ostateczna konfrontację o kolejny odcinek ale robi to udanie i wciągająco. Polecam.

Spotkanie listopadowe 2016

Zapraszamy na listopadowe spotkanie Poznańskiego Instytutu Fanów Kosmicznych Odysei, które odbędzie się w najbliższą sobotę (26 listopada) o 18:00. Tradycyjnie punkt zbiórki to food court w starej części Starego Browaru. Tym razem wybieramy się na film „Nowy Początek” (org. „Arrival”), a po nim przenosimy się do Tanki Pub Taczka 22, gdzie na pewno do długich godzin nocnych będziemy na jego temat (i nie tylko) dyskutować.
dalej „Spotkanie listopadowe 2016”

Star Trek Enterprise: The Council – recenzja (odcinek 3×22)

W tym odcinku, po spotkaniu z Degrą, Archer zostaje przedstawiony Radzie Xindii, gdzie pokazuję dowody na wrogie zamiary budowniczych kul, których nasi obecni wrogowie zwą „opiekunami”. Przyznaję, że jest to odcinek wciągający i bardzo interesujący. Widać tu mocne „trekowe” podejście do tematu, gdy Archer uparcie próbuję porozumieć się z wrogą nam rasą. Samo pokazywanie dowodów to jedno, a drugie to zachowanie członków Rady. Widzimy tu nieufność insektoidów i wrogie nastawienie gadów, chociaż w pewnym momencie i u nich widać zwątpienie. Ciekawie też wypadają „opiekunowie”, którzy wyraźnie się obawiają wpływu Archera na los Xindii. Gdy zaś w końcówce widzimy jaki los spotkał Degrę oraz porwanie broni przez gadów, jesteśmy pewni kto ich podpuścił do tego czynu. Do tego należy dołożyć porwanie Hoshi Sato, aby mieć całkiem konkretny odcinek. Scenarzyści jednak dali nam dodatkowo wątek komandosów pod dowództwem Reeda, których zadaniem jest dostanie się do jednej z kul i zdobycie dodatkowych informacji. Niestety jeden z komandosów ginie, co ma wpływ na Malcolma Reeda. I znowu scenarzystom udało się realistycznie oddać jego ból i złość na samego siebie. Odcinek mocny, ze świetną końcówką, która zachęca do obejrzenia kolejnego epizodu. I tylko Degry (którego bardzo polubiłem) żal.

Star Trek Enterprise: E² – recenzja (odcinek 3×21)

Na moment przed końcem sezonu scenarzyści postanawiają po raz kolejny zwolnić. Tym razem biorą na warsztat mocno oklepany motyw, alternatywnych wydarzeń. Dokładnie rzecz ujmując w tym odcinku pojawia się drugi NX-01 który został cofnięty w czasie o ponad sto lat. Załoga cierpliwie czekała aż obecny NX przyleci, w międzyczasie zakładając rodziny i kombinując jakby przeszkodzić Xindii. Pora na pierwszy zarzut: przywódca drugiego NXa, potomek T’Pol i Tripa stwierdza, że mieli zamiar zniszczyć sondę i nie dopuścić do atak una Ziemie. Problem w tym, że nie ma to za bardzo sensu. Równie dobrze (a być może lepiej) mogli zaatakować Xindii podczas budowy broni i nie dopuścić do jej wysłania. Drugi zarzut to nędzna próba pokazania kogoś podobnego do Spocka, czyli osoby będącej po części człowiekiem a po części wolkaninem. Niestety konflikt wewnętrzny jest tu pokazany, delikatnie mówiąc, średnio. Z kolei na plus jest pomysł (mimo, że wtórny i to nawet w stosunku do samego Star Treka: podobną historię zobaczymy w DS9). Ciekawie jest zobaczyć potomków załogi i pewnie niejednemu widzowi zrobiło się przykro gdy usłyszał, że pewna postać nie znalazła partnerki. Również relacje pomiędzy Tripe a T’Pol nabierają rumieńców. Reasumując odcinek nie jest zły. Jeśli się przymknie oko na pewne głupoty to można się nieźle bawić go oglądając. Nie zmienia to jednak faktu, że jego zadaniem jest wyhamowanie akcji przed ostatecznym rozrachunkiem z Xindii.

Star Trek Enterprise: The Forgotten – recenzja (odcinek 3×20)

Na cztery odcinki przed końcem sezonu, dostaliśmy odcinek, który bardzo mocno koncentruje się na bohaterach zamiast na czystej akcji. Oczywiście jest to spory pozytyw o ile jest to zrobione dobrze. Tu na szczęście tak właśnie jest. Mamy więc ciąg dalszy historii uzależnienia T’Pol od trellium i wszystko wskazuję na to, że nasza piękna wolkanka już do końca swoich dni będzie musiała znosić tak nie lubiane przez jej rasę emocje. Mocniej natomiast jest zarysowany akcent Tripa. Od paru odcinków widzieliśmy już pewne problemy głównego inżyniera, ale dopiero tutaj widzimy ich eskalację. Gdy widzimy z jakim trudem próbuje napisać list do rodziców poległej towarzyszki, czujemy jego cierpienie i zwątpienie. Idąc dalej, gdy niewiele brakuję, aby pobił Degrę, jesteśmy w stanie doskonale go zrozumieć. Cieszę się też, że scenarzyści nie chcieli ciągnąć tego wątku na siłę i pod koniec tego odcinka widzimy jak Charles Tucker trzeci znajduję spokój. Po za tymi wątkami mamy jeszcze sprawę z Xindii a mianowicie Archer przedstawia Degrze i jego kompanowi dowody na pobyt gadów w naszej przeszłości  oraz na wrogie zamiary budowniczych kul. Miło się ogląda gdy kapitan przedstawia te dowody, zwłaszcza, że sami widzieliśmy jak je zdobywał.  Jeśli jesteście ciekawi czy przekonały one Degre zapraszam do obejrzenia odcinka. Powiem tylko, że zachowanie Degry potrafi zaskoczyć. Odcinek bardzo dobry mimo braku „szalonej” akcji.

Star Trek Enterprise: Damage – recenzja (odcinek 3×19)

No to jest dopiero emocjonujący odcinek. Gdy Archer wraca na statek  i widzi zniszczenia czujemy to co on: zwątpienie, stres, samozaparcie. A gdy okazuję się, że zniszczoną cewkę warpową ma statek który spotykamy ale kapitan tegoż nie chce się z nami zamienić znamy ciężar decyzji kapitana Archera. Czy wbrew swoim zasadom zaatakować obcy niewinny statek i zabrać mu siłą to co nam potrzeba? Czy lepiej być fair wobec siebie i swoich przekonań ale pozwolić na zniszczenie ludzkości? Moim skromnym zdaniem Archer podjął jedyną słuszną decyzję jaką mógł. Dodatkowo oprócz tego bardzo poważnego etycznego problemu mamy w odcinku jeszcze motyw T’Pol, która wyraźnie choruje i coraz gorzej sobie z tym radzi. Znów sytuację ratuję Phlox, ale wątek jest bardzo interesujący. Ciekawie też wygląda rada Xindi przesłuchująca budowniczych kul. Widać, że wśród Xindii również robi się ciekawie i pomału zaczynają wątpić w sens zniszczenia Ziemi. Na sam koniec widzimy Enterprise zmierzający na spotkanie z Degrą i muszę przyznać, że wygląda to wszystko obiecującą. Dobry i ciekawy odcinek z mocnym konfliktem etycznym. Jestem za.