Westworld – The Stray (sezon 1, odcinek 3, recenzja)

Trzeci odcinek Westsworld to klasyczny przypadek epizodu wprowadzającego w uniwersum. Tempo fabularne wyraźnie spadło, natomiast mamy okazję do uzupełnieniu wiedzy na temat parku rozrywki. Bazą do tego jest znana już historia Dolores, która znowu jest przez inżynierów modyfikowana – tym razem ma to związek z jej zaprogramowanym oblubieńcem Teddym, któremu Ford daje backstory, co de facto ostatecznie staje się kolejnym wątkiem fabularnym serialu. Jeśli chodzi o samą Dolores, to coraz ciekawsze stają się  jej rozmowy z Bernardem. Tym razem dowiadujemy się dzięki nim, że stracił on syna. Oprócz tego inżynier przekazuje swojej podopiecznej niezwykle ważną książkę „Alicję w krainie czarów”. Jest to o tyle ciekawe, że jest to wyraźna wskazówka dla Dolores, w którym kierunku powinna ewoluować jej świadomość. Co więcej, po głębszym zastanowieniu robot przypomina wyglądem główna bohaterkę książki. Jestem bardzo ciekawy, jak ten wątek się dalej potoczy.

westworld_s01e03_01

The Stray przybliża nam również pracę techników parku rozrywki jak i same osoby, na których do tej pory aż tak scenarzyści się nie skupiali. Szef ochrony Ashley Stubbs i programistka Elsie wchodzą do parku, aby zdiagnozować dziwnie zachowującego się hosta, który w bardzo nietypowy sposób wybiegł poza swoją zaprogramowaną pętlę i błąka się po prerii (tytułowy stray -zabłąkany, bezdomny, błędny). Oboje zachowują się przy tym, jakby to była całkowicie rutynowa wyprawa jak jedna z wielu, co nam znów pokazuję jak wygląda zwykły dzień pracy obsługi Westworld. Sam wątek lekko popycha do przodu fabułę serialu, jednak dla mnie najciekawsze była relacja między Stubbsem i Elsie, bo w zasadzie samo diagnozowanie i obsługa uszkodzonego hosta sprowadzała się do klikania w tablet i lekkiego technobełkotu, trudno tutaj się zachwycać. Natomiast między programistką a ochroniarzem czuć było wyraźną chemię i ciekawie się ten wątek oglądało.

westworld_s01e03_02

W odcinku nie zabrakło też poznanych poprzednio Williama i Logana. Po widowiskowej akcji w centrum miasteczka Sweetwater wplątują się w questa łowcy nagród i wyruszają polować na bandytów. Jak można się domyślać Logan nie pałał entuzjazmem, wolał posiedzieć jeszcze trochę w burdelu i tam zaliczać kolejne questy poboczne. Ten wątek jest o tyle ważny, że na końcu epizodu wplata się w historię Dolores i pozostawia nas z bardzo intrygującym cliffhangerem do następnego odcinka. Zabrakło natomiast wątku Faceta w Czerni i powiem szczerze nawet nie zauważyłem jego braku.

Coraz bardziej podoba mi się postać Forda i coraz bardziej cenię sobie to, co robi z tą postacią Anthony Hopkins. Przede wszystkim prezentuje on chłodną, realną postawę wobec hostów – są to maszyny, które nic nie czują (zarówno fizycznie jak i fizycznie) nie starzeją się, więc nie ma powodu, aby się do nich przywiązywać i traktować jak ludzi. Co więcej, karci swoich pracowników, gdy wykazują jakiekolwiek objawy sympatii w stosunku do hostów. Stoi wyraźnie w opozycji do postawy Bernarda, którym w tym odcinku przeprowadza kolejną ze swoich niezwykle intrygujących i interesujących konwersacji, w której przytacza postać swojego wspólnika z początków parku o imieniu Arnold. Jest to ważne z dwóch powodów. Po pierwsze imię to jest kluczowe już od pierwszego odcinka serialu i tutaj mamy niewielkie uchylenie rąbka tajemnicy. Po drugie, opowieść o nim jest platformą do kolejnych filozoficznych rozważań na temat zabawy w Boga, tym razem wręcz w dosłownym sensie Nie wdając się w szczegóły Arnold zastanawiał się, czy jest możliwe stworzenie sztucznej inteligencji z pełną samoświadomością i miał wizję całkowicie odmienną do swojego współpracownika, czyli traktował roboty na równi z ludźmi. Kończąc historię Ford sugeruje, że to właśnie zabiło jego partnera i tym samym ostrzega Bernarda. Postać Hipkinsa bardzo mi się podoba. Emanuje od niego pewność siebie i arogancja, a jednocześnie jeszcze do końca nie rozgryzłem, czy on naprawdę wiesz wszystko co dzieję się w parku, czy blefuje…

westworld_s01e03_04

Ogólnie Westworld nadal jest interesujący i trzyma wysoki poziom. W porównaniu do poprzednich odcinków trzeba przyznać, że The Stray jmoże być przez wielu uznany za nieco słabszy, jednak tylko dlatego, że twórcy skupili się na postawieniu fundamentów uniwersum a nie pchali na szybko fabuły do przodu. Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że takie odcinki są bardzo potrzebne i osobiście je bardzo cenie, bo pozwalają uwiarygodnić świat przedstawiony a klimat serialu dzięki nim jest lepiej wyczuwalny. Dla mnie kolejny epizod na plus i z przyjemnością obejrzę kolejny.