Continuum ? recenzja sezonu 4

Uuuuu… No to się porobiło. Twórcy serialu w ostatnim sezonie Continuum przygotowali nam kilka rewolucji. Niektóre się udały, inne z kolei zawodzą na całej linii. W każdym razem nie można się oprzeć wrażeniu, że scenarzyści chcieli zamknąć serial z wielkim hukiem. Jest fajnie, tylko te drobiazgi przeszkadzają…

Przede wszystkim szlag trafił całą mechanikę podróży w czasie. Do tej pory konsekwentnie trzymano się reguły, że zmiana w teraźniejszości zmienia przyszłość, a więc kolejni podróżnicy przybywali z różnych wersji przyszłości. W jednej trwała wojna, w innej korporacje wykorzystywały ludzi, itd. Człowiek nawet nie zwracał uwagi na taki mało przekonujący drobiazg, że podróżnicy zawsze przybywali w odpowiednich momentach fabuły. 🙂 Widz cieszył się tym, że widział, jak kolejne działania bohaterów na ekranie wypaczają linie czasowe.

I wtedy wszystko się rypło. Scenarzyści dali nam bandę wojaków z przyszłości, którzy chcieli zorganizować inwazję na rok 2014 – i teraz będzie najlepsze – przybywając z wersji przyszłości, w której nie zbudowano wehikułu czasu. Garstka wojaków miała w 2014 taki wehikuł wybudować, by ściągnąć resztę sił inwazyjnych. Tylko że konsekwentnie trzymając się ustalonych wcześniej zasad sam fakt zbudowania w 2014 takiej maszyny tworzył nową linię czasową! Innymi słowy po zbudowaniu i uruchomieniu w 2014 wehikułu czasu nie można było ściągnąć sił inwazyjnych, bo te zostawały w starej, nieaktualnej linii czasowej… Na dodatek próbowano to wytłumaczyć jakąś nieznaną wcześniej synchronizacją z Kellogiem…

continuum_4x04

W tym całym zamieszaniu temporalnym ogłupiona zostaje główna bohaterka. Scenarzyści chyba uważają ją (i widzów) za idiotów, bo skoro tak wyraźnie była mowa o tym, że przyszłość się zmieniła, to Kiera niepotrzebnie podtrzymuje nadzieje na powrót do domu. Domu już nie ma i nie będzie. A przynajmniej w takim kształcie, w jakim poznaliśmy go w pierwszym odcinku serialu. I wydawało się, że wszystko jest jasne, a Kiera pogodziła się z tym faktem, a tu proszę…

continuum_4x03

Pisałem o tym, że serial nie pokazywał wszystkiego w czarno-białych barwach, bo walczący o wolność terroryści używający przemocy byli przeciwstawiani korporacjom, które z kolei grzeszyły po cichu. Gdzieś pod koniec trzeciego sezonu sytuacja została jednak mocno spolaryzowana. Wiemy już, kto jest tym złym (korporacje i siły inwazyjne), a na dodatek ci dobrzy jednoczą siły. I powstaje całkiem ciekawa sytuacja. Kiera, która do tej pory goniła Liber8, sprzymierza się z niedawnymi wrogami i razem z częścią policji próbują poprawić przyszłość. Trudno powiedzieć, czy pozbycie się braku podziału na dobrych i złych wyszło serialowi na lepsze. Na pewno bohaterowie utracili przez to część głębi i zrobili się bardziej płascy. Z drugiej jednak strony ta polaryzacja nie była źle wprowadzona, bo gdy na scenie pojawia się trzecia siła, to połączenie sił Kiery i Liber8 wydaje się być całkiem naturalne.

continuum_4x06

Ponieważ to już ostatni sezon serialu, więc warto chyba zakończyć recenzję odpowiedzią na Jedno Bardzo Ważne Pytanie: czy warto poświęcić na niego czas?

Odpowiedź nie jest prosta. Z jednej strony widać wyraźnie wiele problemów: mały budżet, brak innowacyjności, lekka wtórność, momentami wkurzający bohaterowie… Na plus muszę jednak zaliczyć w miarę ciekawe podejście do koncepcji podróży w czasie i zmian w liniach czasowych (w przynajmniej przez większość serialu). I najważniejsze: gdy już się zacznie oglądać kolejne odcinki, to przygody bohaterów potrafią wciągnąć, a historia i fabuła interesują przez większość czasu. Cztery sezony to akurat tyle, by serial się nie znudził i jednocześnie wystarczająco, by opowiedzieć w miarę ciekawą historię.

Dla kogo zatem jest przeznaczony serial? Z pewnością dla kogoś, kto lubi podróże w czasie, albo po zawiłościach innych produkcji ma ochotę na trochę mniej ambitną opowieść. Jeśli jednak spodziewasz się czegoś na prawdę wystrzałowego, to muszę ostrzec: ogólna ocena to „powyżej średniej”. Aż tyle i tylko tyle.