Star Trek Enterprise: Similitude ? recenzja (odcinek 3×10)

Scenarzyści, widać chcieli się zrehabilitować za paskudny poprzedni odcinek bo stanęli tutaj na wysokości zadania. W wyniku wypadku Trip zostaje śmiertelnie ranny i żeby go uratować doktor Phlox stwarza jego klona. A ten, nie dość, że pamięta to co Trip to jeszcze nie bardzo ma ochotę się poświęcać dla Charlesa. No więc mamy tu wszystko co potrzeba do dobrego trekowego odcinka. Spore kłopoty i rozwiązanie, które nie jest moralnie i etyczne proste. Dodajmy do tego Archera próbującego uratować swego przyjaciela a sprawa wygląda coraz lepiej. Gdy poznajemy Sima (tak został nazwany klon) wręcz czujemy jego tragedię. Dodatkowo scenarzyści dołożyli jeszcze uczucie Sima do T’Pol co jest o tyle ciekawym pomysłem, że dotychczas Archer wydawał się nią bardziej zainteresowany. Co do typowo trekowego problemu, czyli czy możemy poświęcić inną inteligentną istotę dla swoich celów, to jest to pokazane w bardzo ciekawy i przystępny sposób. Po prostu scenarzyści naprawdę się postarali i dali nam emocjonujący i przejmujący odcinek. Oby nie ostatni w tym sezonie.