Star Trek Enterprise: Doctor’s Orders – recenzja (odcinek 3×16)

Z tym odcinkiem mam mega kłopot. Z jednej strony jest to typowy zapychacz. Sezon mam mieć 24 odcinki i czasami trzeba trochę spowolnić akcję. Tutaj załoga natyka się na pewną „chmurę”, w której ludzie nie przetrwają. Odporny na to jest tylko Phlox, który ma za zadanie przez parę dni samotnie sterować Enterprise. Oczywiście samotność źle wpływa na doktora, więc o mało sam nie niszczy statku. Ogląda się to dobrze a żart z „Egzorcystą” nawet zabawny. Co więcej, mamy tu nawiązanie do świetnego odcinka z pierwszego sezonu „Dear Doctor”. Więc skąd mój kłopot? Przede wszystkim fabuła jest lekko wtórna. W co drugim serialu sci-fi widzimy osamotnionego bohatera a jakiś jego znajomy mu pomaga tyle, że tak naprawdę była to projekcja osamotnionego umysłu. Trochę też mi nie pasuję to, że Phlox zostaję sam na parę dni i jak dla mnie odrobinę za szybko zaczyna go „nosić”, ale można to wytłumaczyć wpływem tajemniczej „chmury”. Natomiast mój największy zarzut do tego odcinka jest taki, że po raz kolejny scenarzyści poszli na łatwiznę i użyli historii, którą już widzieliśmy w samym serialu „Star Trek”, a dokładnie z Voyagera. Bardzo nieładnie  i mimo, że odcinek ogląda się przyjemnie oceniam go dość nisko za prawie plagiat innego odcinka serii.

Star Trek Enterprise: Harbinger – recenzja (odcinek 3×15)

W tym odcinku scenarzyści postanowili poruszyć aż trzy istotne wątki dla fabuły całego sezonu. mogłoby się wydawać, że to trochę za dużo jak na jeden odcinek jednak, o dziwo odcinek trzyma równe, wysokie tempo i jest bardzo ciekawy. Pierwszy wątek to eskalacja napięcia pomiędzy Reedem a majorem Hayesem dowódcą oddziału MACO, czyli takich ichnich komandosów. Panowie od początku sezonu nie pałali do siebie sympatią, a teraz Reed zaczyna poważnie podejrzewać, że major czyha na jego stanowisko. Ostatecznie rozwiązują konflikt jak przystało na cywilizowanych mężczyzn za pomocą mięśni. Jest to o tyle ważne, że zbliżamy się do bazy Xindi i lepiej żeby na pokładize Enterprise’a nie było żadnych niedomówień. Drugi wątek to relacja Trip i T’Pol. Muszę tu przyznać, że wychodzi trochę niekonsekwencja scenarzystów, bo dotychczas T’Pol miała się bardziej ku Archerowi, ale jak widać masaż wolkańską akupresurą zbliża ludzi (i nie tylko ludzi). Nie ma co owijać w bawełnę, dochodzi między nimi do czegoś poważniejszego, ale T’Pol wypiera się jakoby działała emocjonalnie. To też ciekawy wątek ze względu na wolkańską kulturę i nie bójcie się będzie miał swój ciąg dalszy. Wreszcie trzeci i najważniejszy wątek w tym odcinku: Archer łapie obcego, który pochodzi z rasy stworzycieli tajemniczych kul. Jak się okazuję, wspomniana parę odcinków wcześniej religia była bliska prawdy i faktycznie kule przekształcają Obszar Delficki w świat, w którym swobodnie mogą żyć. Inaczej rzecz ujmując, poznaliśmy wreszcie prawdziwego wroga ludzkości, dla którego Xindi to zabawki. Odcinek ciekawy, emocjonujący i lekko zabawny. Scenarzyści w formie.

Westworld – The Stray (sezon 1, odcinek 3, recenzja)

Trzeci odcinek Westsworld to klasyczny przypadek epizodu wprowadzającego w uniwersum. Tempo fabularne wyraźnie spadło, natomiast mamy okazję do uzupełnieniu wiedzy na temat parku rozrywki. Bazą do tego jest znana już historia Dolores, która znowu jest przez inżynierów modyfikowana – tym razem ma to związek z jej zaprogramowanym oblubieńcem Teddym, któremu Ford daje backstory, co de facto ostatecznie staje się kolejnym wątkiem fabularnym serialu. Jeśli chodzi o samą Dolores, to coraz ciekawsze stają się  jej rozmowy z Bernardem. Tym razem dowiadujemy się dzięki nim, że stracił on syna. Oprócz tego inżynier przekazuje swojej podopiecznej niezwykle ważną książkę „Alicję w krainie czarów”. Jest to o tyle ciekawe, że jest to wyraźna wskazówka dla Dolores, w którym kierunku powinna ewoluować jej świadomość. Co więcej, po głębszym zastanowieniu robot przypomina wyglądem główna bohaterkę książki. Jestem bardzo ciekawy, jak ten wątek się dalej potoczy.

dalej „Westworld – The Stray (sezon 1, odcinek 3, recenzja)”

Star Trek Enterprise: Stratagem – recenzja (odcinek 3×14)

Osobiście bardzo lubię ten odcinek. Mamy tu bardzo ciekawą historię, pokazującą do czego zdolny jest kapitan Archer, aby zdobyć namiary na bazę Xindi. Mianowicie w ręce Ziemian trafia niejaki Degra (budowniczy broni mającej za zadnie zniszczyć naszą planetę). Ponieważ zwykłe przesłuchanie nie daję rezultatu Archer wraz z załogą wpada na pomysł wykasowania pewnych wspomnień Degrze i wmówienie mu, że wojna już się skończyła a on i Archer uciekli z więzienia. Od razu wam powiem – świetny pomysł, świetne wykonanie. Cała historia jest pomysłowa i dość ciekawa alternatywna wersja wydarzeń. Dodatkowo poznajemy postać Degry oraz rozterki, które mu towarzyszyły podczas ataku na Ziemie. Ciekawa jest również końcówka, czyli finta finty w fincie 🙂 widać, że scenarzyści się rozkręcają a i historia konfliktu z Xindi pomału dochodzi do końca.

Spotkanie październikowe 2016

Już 29 października, zapraszamy na kolejne spotkanie z fanami sci-fi w Poznaniu. Klub PIFKO będzie na was czekał o godzinie 18:00 w Starym Browarze (chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć gdzie to jest) gdzie trochę podjemy, pośmiejemy się (to pewne) no i na pewno skomentujemy najnowszy hit stacji HBO czyli Westworld. Potem jak przystało na fanów sci-fi udamy się do kina, aby delektować się najnowszym występem pewnego Benedicta. Co prawda można odnieść wrażenie, że doktor Strange to bardziej fantasy, no ale to samo można poczuć, na myśl o zmutowanym Kapitanie Ameryce albo o cofającym się w czasie Flashu 🙂 Tak więc i Cumberbatch zasługuję na szanse. Po seansie zapraszamy na tradycyjne piwko (albo coś mocniejszego) do pubu Tanki na ulicy Taczaka. Okazji do wypicia jakichś zacnych trunków nie zabraknie, tego wam mogę obiecać. Komentarze na temat Doktora Strange, pojawienie się paru nowych seriali a część tematów pewnie wypłynie w trakcie wieczornej, luźniejszej części spotkania. Tak więc jeśli jesteś fanem sci-fi albo chciałbyś pogadać z kimś kto wie co to fazer, miecz świetlny czy po prostu chcesz się spotkać z pozytywnie zakręconymi ludźmi – zapraszamy!!!

Westworld – Chestnut (sezon 1, odcinek 2, recenzja)

Drugi odcinek odpowiada już od samego początku na jedno z nurtujących pewnie wszystkich po pierwszym odcinku pytań, czyli jak klienci dostają się do tego zdumiewającego parku rozrywki i jak taka procedura wprowadzenia wygląda. Poznajemy dwóch młodych mężczyzn: Logana, który już kiedyś był  w Westworld, oraz jego szwagra Williama, który jest totalną świeżynką i to właśnie jego oczami poznajemy cały proces wejścia do Westworld. W środku, ten pierwszy zachowuje się standardowo jak na klientów parku, czyli trochę sobie postrzela do robotów, z kilkoma się prześpi, potem się napije whiskey albo odwrotnie. William natomiast stara się zachowywać tak, jakby był w realnym miejscu, a sztucznych mieszkańców, nazywanych hostami traktuje jak żywych ludzi. Muszę przyznać, że wątek przypadł mi bardzo do gustu. Pokazuje nam naturę człowieka i jak łatwo potrafimy zrzucić wszystkie ograniczenia moralne, z którymi tracimy w zasadzie nasze człowieczeństwo. Mam wrażenie, że właśnie to widzi William w swoim szwagrze, gdy widzi jak traktuje kolejnych hostów.

dalej „Westworld – Chestnut (sezon 1, odcinek 2, recenzja)”

Star Trek Enterprise: Proving Ground – recenzja (odcinek 3×13)

Świetny odcinek. Scenarzyści przywołali tu postać Shrana, czyli naszego zaprzyjaźnionego Andorianina wraz z jego załogą. A jego zadaniem jest nam pomóc w pokonaniu Xindi. Fabuła odcinka jest naprawdę fajnie poprowadzona. Najpierw wzajemna niechęć dwóch załóg, jawna wrogość T’Pol aż do zaufania i oczywiście zdrady. Za to w tzw. międzyczasie usłyszeliśmy o tajemniczym minerale „Archerycie” co na pewno budzi uśmiech na twarzy każdego fana Star Treka. Odcinek cenię zwłaszcza za postać Shrana, który jest wyraźnie rozdarty wewnętrznie. Czy służyć swojej ojczyźnie? Czy przyjacielowi? Ciekawie też się ogląda wątek Reed vs Andorianka. Jedno o co można się przyczepić to takie nagłe pojawienie się statku Andorian. Jest to co prawda wytłumaczone, ale ja jakoś nie mogłem uwierzyć do końca w ich historię. No ale może się czepiam, bo otrzymujemy ciekawy, pełen akcji i twistów epizod. Na koniec zachęcam do obejrzenia odcinka, bo końcówka jest naprawdę fajna a i pewna postać się tam rehabilituje. Dodatkowo dowiemy się jaki kolor krwi mają Andorianie.

Continuum – recenzja sezonu 4

Uuuuu… No to się porobiło. Twórcy serialu w ostatnim sezonie Continuum przygotowali nam kilka rewolucji. Niektóre się udały, inne z kolei zawodzą na całej linii. W każdym razem nie można się oprzeć wrażeniu, że scenarzyści chcieli zamknąć serial z wielkim hukiem. Jest fajnie, tylko te drobiazgi przeszkadzają…

dalej „Continuum – recenzja sezonu 4”

Star Trek Enterprise: Chosen Realm – recenzja (odcinek 3×12)

Po poprzednim odcinku oczekiwałem jakiegoś mocniejszego uderzenia, niestety scenarzyści  tym razem spróbowali skopiować jeden z najsłynniejszych motywów TOSa. Mamy tu wiec historię o religijnej wojnie, gdzie fanatycy przejmują kontrolę nad Enterprise i chcą go wykorzystać aby zabić swoich wrogów. A żeby było podobniej do TOSa, konflikt religijny opiera się na bzdurnym założeniu, że jedni uważają, że strefa została stworzona w 9 dni a drudzy w 10. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sam pomysł aby tajemnicze kule stały się obiektem kultu jest naprawdę świetny. Również samo przejęcie Enterprise było ciekawe mimo podobieństw do podobnych wydarzeń w TOSie. Niestety scenarzyści ponownie poszli w sztampę. Wygląda to trochę tak jakby mieli jakiś dobry pomysł na odcinek ale potem w fazie produkcji coś przestawało działać. Nie oznacza to, że uważam ten odcinek za zły. Jest ciekawy, jest trekowy ale niestety podobny do pewnego słynnego odcinka TOSa. Nawet zakończenie jest podobne. No ale jest jeden motyw, który mnie totalnie zachwycił. Mianowicie Archer jako John McLain. Serio akcja z transporterem, a potem motywy ze szklanej pułapki są naprawdę świetne. Mam jednak nadzieję, że scenarzyści wezmą się za siebie i przestaną nam serwować odgrzewane kotlety w nowej panierce.

Westworld – The Original (sezon 1, odcinek 1, recenzja)

Trudno było oprzeć się temu serialowi. Pierwsza produkcja HBO spod znaku science-fiction (a przynajmniej innej sobie nie przypominam), która na dodatek ma pretendować do tytułu, który ma zastąpić Grę o Tron jako okręt flagowy stacji. Wszystko doprawione obsadą, na której czele stoi ikona kina, jaką jest sir Anthony Hopkinks, którego z resztą jest to pierwsza przygoda z serialem. Nie było możliwości, żebym nie zaczął oglądać Westworld.

westworld_s01e01_04

dalej „Westworld – The Original (sezon 1, odcinek 1, recenzja)”