Battlestar Galactica ? ?Daybreak, cz. 1? (odcinek 4×19, recenzja)

Adama podejmuje w końcu męską decyzję i rusza z ochotnikami, by odbić małą Herę z rąk Cylonów oraz w końcu ostatecznie ich pokonać. Jednocześnie scenarzyści serwują nam sporo retrospekcji pokazując świat sprzed zniszczenia Kolonii, które w założeniu mają pokazać kilka postaci w nowym świetle, a przy okazji odkryć ich historię.

Problem w tym, że te retrospekcje nie dla wszystkich wydają się trafione. Owszem – dowiadujemy się, że Adama nie chciał przydziału na Galactikę, więc jego bohaterska postawa przez 4 sezony robi niezłe wrażenie. Ciekawie wyszedł Baltar (aż się dziwię, że to piszę), ale fajnie widać kontrast między tym, jakim był dupkiem 4 lata wcześniej, a jakim człowiekiem stał się teraz. Z kolei nie do końca rozumiem, jaki jest sens pokazywania tego, że Roslin straciła siostry. Może chodziło o to, by wzmocnić to, że prezydentem stała się przez przypadek? Nie wiem też, dlaczego pokazano Apolla uganiającego się za jakimś gołębiem.

Retrospekcje rwą trochę odcinek i mnie osobiście troszkę wybijają z rytmu.

Fajnie pokazano sposób, w jaki zbierano ochotników do „ostatecznej” misji. Niestety to troszkę mało, by odcinek sprawiał wrażenie dynamicznego. Mam wrażenie, że całość została zrobiona tylko po to, by przygotować grunt pod wielki finał. I to się akurat udało, bo na finalny odcinek czekam z niecierpliwością.