Battlestar Galactica ? ?Islanded In A Stream Of Stars? (odcinek 4×18, recenzja)

Admirał powoli uświadamia sobie, że jednak trzeba porzucić ukochany okręt, bo Galactica po prostu rozpada się ze starości i nic nie jest w stanie jej naprawić. Boomer z Herą docierają do Cylonów, ale przy okazji zaczynają się lubić. No i dostajemy potwierdzenie, że Kara jednak na prawdę jest martwa.

Czy to wystarczy na cały odcinek? Ledwo. Po raz kolejny akcja wlecze się niesamowicie, bohaterowie w zasadzie tylko potwierdzają tylko to, co już zostało powiedziane wcześniej, a widz nie dowiaduje się niczego nowego. Odcinek nie zaskakuje i najzwyklej w świecie przynudza.

Jedyny ciekawszy moment (i mam wrażenie bliższy brutalnym realiom pierwszych odcinków) to scena, w której kapitanowie innych okrętów dowiadują się o możliwym opuszczeniu BSG i zaczynają szybciutko dzielić między sobą fanty, które mają nadzieję odzyskać ze złomowanego okrętu.

Poza tym? Nuda.